Pożegnanie zwłok [1]

.

… czyli preludium do wieczności

.

   Człowiek ma stosunek do samego siebie inny niż do wszystkich pozostałych stworzeń. Oczywiście, że dla życia wiecznego sposób odprawienia zwłok nie ma żadnego znaczenia. Ani dla zwłok ani dla żywych krewnych. Uczestnicząc jednak co dnia w tych zbiorowych rytuałach utwierdzamy się wzajemnie w naszych przekonaniach. Powtarzamy stale te same przekonania i opinie, doprowadzamy się do stanów głębokich przeżyć emocjonalnych, a tym samym utwierdzamy się w przekonaniu, że jest to prawda. Najpierw opinię i zachowanie wymyślamy, potem je często powtarzamy, a na końcu wierzymy, że jest prawdziwa. Psychologia takie działanie polegające na utwierdzaniu się w głoszonych przez siebie poglądach nazywa afirmacją (łac. affirmare – potwierdzać, zapewniać). Wiele metod psychoterapeutycznych polega właśnie na tym – ustawicznym wmawianiu sobie, że się jest takim jakim być chcemy.  Potwierdzamy tym samym także jedność naszej społeczności, oraz siłę i słuszność wyznawanych przez nią wartości. Dopóki kultywujemy te obrzędy, dopóty trwa grupa, a wraz z nią nasze przekonanie o życiu wiecznym. Im częściej i sugestywniej to sobie powtarzamy tym bardziej w to wierzymy.

.

W jaki sposób żegnano i żegna się zwłoki w różnych kulturach?

.

Prehistoria

    W odkrywanych przez archeologów prehistorycznych siedliskach ludzkich ze zwłokami obchodzono się zawsze w sposób specyficzny dla wspólnoty. Nawet na stosunkowo niewielkim obszarze jaki stanowiła starożytna Mezopotamia wyróżniono w każdej z prehistorycznych kultur inne sposoby obchodzenia się z doczesnymi szczątkami człowieka: w kulturze Çatal Hüyük na Płaskowyżu Konya (6250 a 5400 lat p.n.e.) i kulturze Hadżi Firuz na obszarze północno-zachodniego Iranu (od II połowy VI tys. do początku V tys. p.n.e.) zwłoki porzucano padlinożercom, w kulturze Samarra na obszarze południowej Mezopotamii (od II połowy VI tys. do początku V tys. p.n.e.), kulturze Tepe Sialk na obszarzepółnocno-zachodniej części Płaskowyżu Irańskiego pomiędzy Górami Elburs, a środkowym Zagrosem (od połowy VI tys. p.n.e. do połowy V tys. p.n.e.), kulturze Ubaid III – pierwsza kultura ogólnomezopotamska (od połowy V tys. p.n.e. do początku IV tys. p.n.e.) grzebano pod podłogami domostw, w kulturze Halaf – tereny najdalej na północ wysuniętej części Mezopotamii (od II połowy VI tys. do końca I połowy V tys. p.n.e.) czaszki oddzielano od korpusów i grzebano w dzbanach, a w kulturze Ubaid IV na obszarze południowej Mezopotamii (od początku IV tys. p.n.e. do około 3600 lat p.n.e.) po raz pierwszy grzebano zmarłych na cmentarzach.

.

Historia  czyli dzieje człowieka po wynalezieniu pisma ok. 3100 r. p.n.e.

1. PORZUCANIE NA ŻER PADLINOŻERCÓW

● w mazdaizmie (religia perska) grzebanie w ziemi i kremacja były karane śmiercią, zmarłych wystawiano nago na dachach, a po rozszarpaniu zwłok przez ptactwo i zwierzęta szkielet wrzucano do studni; według Herodota “ciała martwych Persów nie są składane do grobów, nim nie zostaną rozszarpane przez psy i ptaki“; do dnia dzisiejszego przetrwały w Iranie Wieże Milczenia, w których wystawiano zwłoki na żer padlinożercom;

● na Nowej Georgii (Wyspy Salomona) porzuca się zwłoki na bezludnym wybrzeżu w pozycji siedzącej  z głową podpartą laseczkami;

● w Tybecie trupy są ćwiartowane przez ragyapów czyli „tych, którzy rozcinają na kawałki” i rzucane psom (Jhator); “bezwartościowe” zwłoki wykorzystywane są jako pożywienie; w Tybecie przetrwał także zwyczaj umieszczania zwłok na skalnych półkach jako łup dla padlinożerców;

● Samojedzi (Syberia) kładą trumnę na powierzchni ziemi;

● Tunguzi (Syberia) zostawiają trumnę na palach;

● Afganowie zostawiają zwłoki w drewnianych rzeźbionych kufrach;

● w Mongolii zwłoki wynosi się poza wieś, a następnie wypuszcza ze wsi wygłodniałe psy;

● Masajowie pozostawiają zwłoki na żer drapieżników, za wyjątkiem ciał wodzów (nie wierzą w życie po śmierci);

2. HANDEL ZWŁOKAMI

● Indianie Shuar (południowo-wschodni Ekwador przy granicy z Peru) zmniejszali głowy zabitych wrogów (Tzantza), aby wzmocnić siły własnych wojowników, a następnie głowami tymi handlowano;

● plemiona Mambila (Kamerun, Nigeria) sprzedawały zwłoki zmarłych sąsiednim plemionom,

3. MUMIFIKACJA ZWŁOK


Egipcjanie i Inkowie mumifikowali ciała zmarłych, u Inków ponadto zwłoki były przedmiotem kultu;

● mieszkańcy Hawajów (Huna) zachowywali oczyszczone kości ramienia i nogi zmarłych zamiast całej mumii, zachowane kości wodzów często stanowiły przedmiot czci;

● Lukian z Samosaty (ok. 120 – ok.190) pisał: „Różnice zachodzą pomiędzy poszczególnymi plemionami tylko co do sposobu chowania zmarłych. Hellen pali ich, Pers grzebie, Hindus osłania masą przezroczystą, Skyta zjada, Egipcjanin – balsamuje”,

4. ZAWIESZANIE ZWŁOK NA DRZEWIE

● na wyspie Timor (powierzchnia 30 775 km², na północ od Australii) zawiesza się trupa na drzewie,

● u plemion Waa na terenie Assamu (Indie) umieszczano starca na drzewie i potrząsano nim aż ów spadł, a wówczas przystępowano do jego konsumowania;

● Północnoamerykańscy Siuksowie Lakota umieszczają ciała zmarłych na platformach zainstalowanych na drzewach, aby przed ostatecznym pochówkiem kości zmarłych oczyszczone zostały przez ptaki i inne zwierzęta.

5. KREMACJA

greckim pogrzebom towarzyszyło zabijanie zwierząt, a w czasach Homera (VIII w. p.n.e.) – także ludzi, cytując za Lukianem „ileż to koni i nałożnic nieboszczyków, ilu nawet podczaszych na grobach ich zabito, szaty i kosztowności wraz z nimi spalono lub zakopano”;

● Prawa XII tablic (pierwsza kodyfikacja prawa rzymskiego prawa dokonana w latach 451-449 p.n.e., która formalnie obowiązywała aż do kodyfikacji justyniańskiej VI w. n.e.) mówiły zarówno o grzebaniu jak i paleniu zwłok, jednak zabraniały pochówku w obrębie miasta (kodeks Teodozjusza z 438 r. obejmujący konstytucje cesarskie (leges) wydane za panowania cesarzy chrześcijańskich tj. z okresu od Konstantyna Wielkiego (306-337) do Teodozjusza II (408-450) powtarza ten zakaz;

● w Indiach (do 1829 r.) i Chinach (do 1729 r.) wdowy palono na stosie; hinduski zwyczaj palenia wdów na stosie (sati) praktykowany był przez wiele wieków: “Wdowa na znak hołdu dla ognia złożyła ręce nad głową i rzuciła się w płomień. Działo się to przy wtórze bębnów, rogów i trąb. Mężczyźni (stojący przy stosie) poczęli rzucać w nią drwa, inni znów kładli grube polana, by się ruszać nie mogła. Zewsząd wzmagały się krzyki i wrzawa zrobiła się niezmierna. Gdy to zobaczyłem, omdlałem, i byłbym spadł z konia, gdyby mi towarzysze nie przyszli z pomocą. Obmyli mi twarz, po czym wróciłem do domu” (Ibn Battuta, Osobliwości miast i dziwy podróży 1325-1354).

● wśród ludów bałtycko-słowiańskich jeśli zmarły miał trzy żony to najbardziej umiłowana robiła widły i nabijała się na nie, po czym jej zwłoki były palone;

● w starożytności (Europa) na stosie palono potępieńców;

● palono na stosach innowierców (np. w 1244 r. w Montségur spalono 200 albigensów) lub ofiary zarazy (np. w 1814 r. Prusacy spalili 4 tys. ciał żołnierzy poległych pod Montfaucon);

na Bali (Indonezja) kremacja jest najbardziej uroczystym obrzędem pożegnania zmarłych (trup przebywa we wnętrzu rzeźby symbolizującej mityczne zwierzę kremacyjne);

● od 1889 r., kiedy oddano do użytku pierwsze krematorium we Francji, spopielanie zwłok jest coraz bardziej powszechne w kulturze Zachodu, obecnie kremuje się: w Wielkiej Brytanii – 64% zwłok, Australii – 45%, Szwecji – 48%, Danii – 52%, USA poniżej 15%.

6. NISZCZENIE ZWŁOK

● Betsileo (Madagaskar) po trzech dniach wykopują zmarłego z ziemi, odnoszą go do domu i pionowo przywiązawszy zwłoki do słupa poddają je zniszczeniu,

7. GRZEBANIE LUB PALENIE LUDZI ŻYWCEM

● kobiety z plemienia Chibcha (w przeszłości zamieszkujący tereny dzisiejszej Kolumbii) po śmierci mężów grzebano żywcem,

8. CZĘŚCIOWE GRZEBANIE

Tatarzy grzebali zwłoki w płytkim dole i z głową pozostającą ponad powierzchnią ziemi,

9. ZAMIESZKIWANIE ZE ZMARŁYMI

w Egipcie (Górny i Dolny) około II wieku p.n.e. zmarli zanim zostali pochowani przebywali przez wiele miesięcy w domostwach osób żywych;

zamieszkiwanie pospołu z uwędzonymi mumiami przodków praktykowało m.in. plemię Dani w Papui – Nowej Gwinei (dolina Baliem);

plemię Toraya na wyspie Suwalesi (Celebes, Indonezja) zmarłych, dziś jeszcze, umieszcza w tymczasowych domach, gdzie zwłoki ulegają stopniowemu rozkładowi lub owinięte w płótno leżą w domostwach ludzi żyjących; po kilku dniach, kiedy ustąpi fetor zwłoki stają się „elementem domowego umeblowania” pozostając w dalszym ciągu bliskim członkiem kochającej rodziny;

●   plemię Berawan na Borneo jeszcze w drugiej połowie XX wieku nakazywało wdowom po śmierci mężów przebywanie w ciasnych kokonach zrobionych z mat, przylegających ściśle do ciała: “Nie mogła się myć i mogła … jeść tylko najgorszą żywność, którą dzieliła ze zmarłym … Cierpiała z powodu mściwości jego duszy. Ta ostatnia zazdrościła żyjącym, znajdując się w tak opłakanym stanie; jej katusze łagodził tylko widok męki znoszonej przez osobę, którą kiedyś kochała” (R. Huntington, P. Metcalf, Celebrations of Death: The Antropology of Mortuary Bitual);

10. DWUKROTNY POGRZEB

    Występuje na Madagaskarze (famadihana) oraz na niektórych wyspach Indonezji. Kiedy kości oddzielone zostaną od ciała, co może dokonywać się zarówno przez zwierzęta i ptaki na powierzchni ziemi, jak i przez robaki, kiedy zwłoki zakopane są w gruncie, kości zostają zebrane i obnoszone wśród społeczności jako drugi, właściwy pogrzeb. Kiedy kości zmarłych „zobaczą” jakie zmiany zaszły od ich pierwszej śmierci zostają one ostatecznie pogrzebane w ziemi.

11. CEREMONIE POGRZEBOWE ROZPOCZYNANE ZA ŻYCIA

W zwyczajach plemienia Warramunga żyjącego w środkowej Australii kobiety rozpoczynały obrzędy pogrzebowe za życia “nieboszczyka”: “Kobiety, które przybyły z różnych stron, kładły się na ciele umierającego; inne stały lub klęczały wokół niego, drapiąc sobie skórę głowy kijami służącymi do grzebania w ziemi. Z powstałych ran spływała krew po ich twarzach. Przez długi czas kontynuowały zawodzenie.

12.ZABIJANIE SŁUG I NIEWOLNIKÓW ZMARŁEGO

W wielu kulturach pogrzebom znaczniejszych członków członków społeczności towarzyszyło zabijanie należących do nich niewolników oraz asystującej im za życia służby.

w celtyckiej Galii zdaniem Juliusza Cezara (102 – 44 p.n.e.): “jeszcze do niedawna, jeśli pogrzeb był właściwie zorganizowany niewolnicy i słudzy … kochani przez zmarłego byli spalani razem z nim“;

  w królestwie ludu Aszanti, które w XVII wieku rozciągało się na terenach współczesnej Ghany, na zachód od Beninu, zmarłemu królowi urządzano dwa pogrzeby: pierwszy – tuż po śmierci, drugi – po rozkładzie zwłok. W czasie drugiego pogrzebu zwłoki składano w sali przodków (Bantam). Corocznym zwyczajem oznaczonego dnia na początku października aresztowano każdego spotkanego na ulicy. Złapanych prowadzono do owej sali przodków, w której spoczywały zwłoki przodków. Każdego z przodków wyciągano z sarkofagu, zmieniano mu odzież, zastawiano dla niego stół z jedzeniem i winem, a następnie ścinano głowy złapanych i ich krwią polewano zwłoki królów;

   indiańskie plemię Naczesów w Dolinie Missisipi podczas pogrzebów wodzów uśmiercało ich żony, rodzeństwo i służbę, żeby towarzyszyli im w życiu przyszłym. Zwłoki zakopywano w ziemi, a kiedy uległy rozkładowi odkopywano je i szkielety umieszczano w koszach w świątyni;

   Ponad sto znalezionych w północnej Europie zwłok dowodziło, że podczas obrzędów pogrzebowych Celtowie mordowali upatrzone ofiary dla przebłagania bogów, a nie dla towarzyszenia zmarłym w życiu przyszłym; ofiary niekiedy miały wysoki status społeczny. Według Tacyta (55-120): “ich religia nakazywała nasączyć ołtarze krwią więźniów i komunikować się z bogami za pośrednictwem ludzkich wnętrzności“.

 Odmianą zabijania niewolników i służby zmarłego był pogrzeb pierwszego chińskiego cesarza Shi Huangdi (259-210 p.n.e.). Został on pochowany wraz z „terakotową armią” ponad pięciu tysięcy figur żołnierzy, w naturalnych rozmiarach. Wszyscy stali w pełnym rynsztunku, a każdy miał inny wyraz twarzy. Figury znajdowały się w trzech oddzielnych rowach: w pierwszym – 3107 piechurów, w drugim – kawalerzyści z końmi, wozami bojowymi i woźnicami, w trzecim – dowódca armii wraz z generałami, grupą łuczników i bojowymi wozami. W pobliżu pod olbrzymim kopcem znajdował się grobowiec cesarza.

14. RELIGIJNY KANIBALIZM

   Spożywanie ludzkiego ciała było trwałym elementem kultury od początku dziejów człowieka. Kanibalizm stwierdzono m.in. na stanowisku Gran Valle (Wielka Dolina) w północnej Hiszpanii, z którego pochodzi trzy czwarte dotychczas odkrytych szczątków ludzkich z okresu od 100tys. do 1,5mln lat temu. Zwyczaj zjadania trupów surowych, gotowanych lub zgniłych towarzyszył także człowiekowi neandertalskiemu. Potwierdzają to wykopaliska z Gough Cave w brytyjskim Cheddar George oraz z francuskiej jaskini Fontbergoua.

    My ludzie, zjadaliśmy się wzajemnie dokładnie tak samo jak wszystkie inne drapieżniki. Prowadziliśmy hodowle ludzi dla pozyskania ich mięsa dokładnie tak samo jak dziś hodujemy świnie czy bydło rzeźne. Żeby proces tłuczenia przebiegał wydajniej jeńców często kastrowano. Chłopców zazwyczaj na siłę karmiono bananami, następnie pieczono i sprzedawano ich mięso. W okresie do około 8 tysięcy lat temu tj. kiedy wynaleziono rolnictwo, kanibalizm szczególnie w okresach głodu był praktyka powszechną.

    Handlowaliśmy żywymi ludźmi oceniając ich wartość na podstawie jakości ich mięsa. Często oprowadzano po rynku ludzi przeznaczonych do uboju, a potencjalni kupcy zaznaczali na ich ciele części, które są gotowi nabyć (Kongo). W ten sposób nabywca miał pewność co do pochodzenia i świeżości mięsa. Mógł nawet z „towarem” porozmawiać, żeby upewnić się czy nie miał on jakichś niepożądanych nawyków żywieniowych. Szlachtowaliśmy ludzi dokładnie tak samo jak proces ten przebiega w rzeźniach. Na targowiskach można było nabyć dowolną część ludzkiego ciała pochodzącą z rozbioru. Mięso ludzkie zjadano surowe, pieczone, smażone, gotowane według potrzeb i gustu. Proceder ten był powszechny.

    Niekiedy, żeby nadać ludzkiemu mięsu odpowiedni smak, żywego człowieka odpowiednio karmiono albo poddawano długotrwałym torturom przed zaszlachtowaniem. W tym celu m.in. wlewano wrzący olej palmowy do gardła i odbytu (Bafum-Bansaw z Afryki), łamano kości i żebra, w otwory ciał wtykano grube kije przewiercając się przez wnętrzności (Markizy na Polinezji Francuskiej), sadzanie skrępowanej ofiary na rozgrzanych do czerwoności kamieniach, a następnie przykrywanie jej liśćmi i gliną, aby upiekła się żywcem (Tonga, południowy Pacyfik), odcinano ofiarom kończyny i wyrywano języki, które po odpowiednim przygotowaniu w kuchni były demonstracyjnie przed żyjącymi jeszcze ofiarami spożywane (Fidżi, południowo-zachodni Pacyfik), oblepianie ciał jeńców błotem, a potem wkładanie ich do ognia, dzięki czemu usuwano z nich owłosienie, a następnie konserwowanie przez suszenie w dymie lub sporządzanie z nich marynat (Kjawara, Nigeria). Niektóre plemiona oblewały jeńców wrzątkiem, po czym jeszcze za życia obdzierano ich ze skóry i przygotowywano do spożycia.

    Jakie były powody dla których zjadaliśmy innych ludzi? Przede wszystkim – powinność. Żyjąc w jakiejkolwiek kulturze zachowujemy się podobnie jak wszyscy inni jej członkowie, bo inaczej zostaniemy z niej wykluczeni, a niekiedy także zabici. Przynależność do społeczeństwa wymaga podzielania społecznych przekonań i przestrzegania społecznych norm zachowania.

    Konfucjusz (551-479 p.n.e.), założyciel wyznawanej po dziś dzień religii, nauczał że zemstą za zabicie rodziców powinno być zjedzenie wroga do ostatniej kosteczki! Historia Chin zna wiele przypadków zjadania ludzi, z zasady jako aktów zemsty lub jako lekarstwa. Eunuchowie zjadali ludzkie mięso, żeby odzyskać narządy płciowe – wierzono, że mogą odrosnąć. W 1261 r. zabroniono wykrawania dla celów leczniczych innej osoby własnej wątroby, a dziewięć lat później mięsa ud. Zwyczaj ko ku czyli kanibalizm na rzecz rodziny został zakazany dopiero w 1652 r., kiedy wydano szereg edyktów cesarskich m.in. zabraniających mężom spożywania ciał żon. Ostatni przypadek ko ku odnotowano dopiero w 1987 r. W czasach dynastii Yuang (1279-1368) i Ming (1368-1644) wędzonki z ludzkiego mięsa i pierożki nadziewane mielonym mięsem ludzkim należały do najbardziej wykwintnych przysmaków kuchni chińskiej. Chińczycy uchodzili też za niezrównanych specjalistów w umiejętności marynowania mięsa jeńców wojennych i to zarówno przez siekanie i marynowanie w winie (hai) jak i mielenie i marynowanie w soli (t’so). W XI wieku menu chińskich restauracji było bardzo bogate w potrawy z mięsa ludzkiego. Chińczycy zjadali zabitych tubylców na Tajwanie (Gauszów) w XIX wieku, jedzono ludzi także podczas powstania Tajpingów (1851-1864), w którym zginęło 20mln ludzi, oraz podczas wojny domowej (1927-1950). Pod koniec XIX wieku Chińczycy zamieszkali w Stanach Zjednoczonych zjadali swoich pobratymców. Spożywanie ludzkiego ciała dla celów leczniczych, jak to było w zwyczaju ko ku, nie było wyłącznym pomysłem Chińczyków, praktykowano je w wielu kulturach m.in. egipscy faraonowie kapali się we krwi młodzieńców dla uleczenia trądu.

    Żyjący pięć wieków po Konfucjuszu Jezus (ur. ok. 8–4 p.n.e., zm. 30 lub 33) mówił: „bierzcie i jedzcie to jest ciało moje, które za was będzie wydane […] to jest krew moja, nowego i wiecznego Przymierza, która za was będzie wylana […] to czyńcie na moją pamiątkę”. Papież Innocenty III (1198-1216) jednoznacznie orzekł w roku 1215, że katolicy spożywają jak najbardziej prawdziwe ciało i krew Jezusa (i nie ma w tym nic z umowności). Ta kanibalistyczna wykładnia obowiązuje do dziś.

    W wielu kulturach kanibalizm uważany był za najszlachetniejszy rytuał zarezerwowany wyłącznie dla osób darzonych szacunkiem. Zjedzenie zwłok było wyrazem najwyższej miłości. Rozkład zwłok w wyniku zakopania ich w ziemi lub kremacja uważane były za hańbiące. Zmarły, którego zwłoki uległyby rozkładowi miał prawo powrócić na ziemię, aby prześladować żywych. Europejczycy, dla których ludzkie zwłoki są odpadem kwalifikującym się do zakopania lub spalenia, nie rozumieli tej osobliwej miłości kanibali. Zabijali kanibali masowo w imię innej miłości – “po to aby ich dusze mogły zostać zbawione“, a oni sami “mogli dostąpić życia wiecznego w przyszłym świecie“.

    W 1503 r. królowa Izabela I Kastylijska (1451-1504), dzięki której powstało królestwo Hiszpanii, ogłosiła, że jedynie kanibale mogą być traktowani jako niewolnicy. Postepowanie Europejczyków było o tyle dziwne i niekonsekwentne, że w wówczas w XV i XVI wiecznej Europie półki w aptekach wręcz uginały się od medykamentów sporządzanych z ludzkiego ciała. Sławny pisarz i filozof humanista, burmistrz Bordeaux,  Michał de Montaigne ( 1533-1592) pisał: „Nie martwi mnie, że dostrzegamy barbarzyńską naturę tych aktów; jestem jednak doprawdy zmartwiony tym, że potępiając je tak skwapliwie, jesteśmy zarazem ślepi na nasze własne grzechy. Nasi medycy nie wzdragają się przed serwowaniem nam rozmaitych preparatów sporządzonych ze zwłok, zarówno doustnie jak i zewnętrznie.”  Znany jest m.in. przepis lekarzy Ludwika XVI (1754-1793), którzy zalecali mu „dla kurażu” krew dzieci, w Danii epileptycy gromadzili się wokół szafotów w oczekiwaniu na krew ofiar, w Londynie sławnym był preparat “mumia” przygotowywany ze zwłok ludzkich, a w całej Europie zwyczajowo przysługiwało katom prawo do sprzedaży krwi ofiar. W XVI i XVII wieku Europejczycy dla preparowania medykamentów sprowadzali zwłoki z całego baseny Morza Śródziemnego, najwięcej z Egiptu. Zresztą, medykamenty z ludzkiego ciała maiły długą historię w Europie m.in. na epilepsje była jakoby skuteczna krew z ludzkiego ciała, osobliwie gladiatorów, która była wystawiana na straganach.


Aztekowie składali ofiary z ludzi na skalę masową. Szacuje się, że co roku dla przebłagania bogów podczas czternastu świąt mordowali średnio 15tys. osób. Przebieg takich uroczystości był bardzo podobny, najpierw ofiarę prowadzono na szczyt piramidy schodkowej i kładziono na kamiennej płycie. Przytrzymywana była przez pięciu kapłanów. Jeden z nich cięciem noża obsydianowego otwierał klatkę piersiową ofiary, wyjmował z niej bijące serce i wznosił ku słońcu. Ciało najczęściej zrzucano po stopniach piramidy. Potem je ćwiartowano i obdzierano ze skóry. Mięso dzielono między wojowników, a kości rzucano zwierzętom.

Na Melanezji (wyspy między Nową Gwineą i Nową Zelandią) spożywanie trupa rozpoczynano od zjedzenia mózgu zmieszanego z krwią i ekskrementami zmarłego w naczyniu przypominającym kształt pochwy;

Kwakiutle (Kolumbia Brytyjska, XIV-XV w.) składaniem ofiar z ludzi błagali bogów by ci oszczędzili plemię. Największym z bogów był Baxbakualauxiwae (Ten-który-pierwszy-zjada-człowieka-przy-ujściu-rzeki). Kanibalizm miał charakter religijny, często związany z inicjacjami.

W XVI wieku towarzysze Krzysztofa Kolumba donosili o takowych praktykach wśród Indian Karibów, a wyspy Fidżi nazywano „wyspami ludożerców”; misjonarze pisali w listach do rodzin w Europie, że miejscowi Indianie na urządzają uczty na pięćdziesiąt spożywanych ludzi, a niekiedy nawet ponoć spożywano ich dwustu; preferowano głównie uda i ramiona kobiet; jedyną przyczyną ich kanibalizmu według misjonarzy był “jak najbardziej naturalny apetyt na  dobre czerwone mięso“.

W społeczeństwie patriarchalnym Nowej Gwinei spożywano tradycyjnie tylko trzech krewnych ze strony ojca, czterech ze strony matki i trzech z potomstwa;

W Queenslandzie (Australia) za najlepsze do spożycia uchodziły ciała młodych kobiet, na Archipelagu Bismarcka (Melanezja) – dzieci, na Santa Isabel (Salomony) i Nowej Zelandii – kobiety i dzieci, na Nowej Brytanii (Melanezja) wódz zjadał nienarodzone dzieci, u Tupinambów w Brazylii oraz Somalów i Danakilów w Afryce Wschodniej spożywano penisy i jądra, na Aoba (obecnie Republika Vanuatu w Oceanii) wódz spożywał co kilka dni piersi młodych kobiet,

●  Indianie z Ameryki Łacińskiej zjadali zmielone kości zmieszane z rytualnymi napojami; we wspólnocie Fakalelu (Madagaskar) ten, kto zwymiotuje szczątki zmarłego musi ponownie zjeść to co zwrócił;

Plemiona Bangala (dorzecze Konga), Majeronas (dorzecza Amazonki) i Kaleri (Nigeria), oraz Polinezyjczycy z Wysp Wielkanocnych i Papuasi z Nowej Gwinei  znani były z tego, że zjadali swoich wrogów. Cobeus (dorzecza Amazonki) wywoływały wojny tylko po to, żeby móc konsumować swoich wrogów. Plemię Sura (Nigeria) zjadało tylko ciała przestępców i cudzołożników.

Irokezi (plemię indiańskie Ameryki Północnej) uprawiali egzokanibalizm jeszcze w 1838 r. wierząc, że przejmują tym samym siłę i odwagę ofiar;

● Plemię Bagesu (Uganda) praktykowało rytuał zjadania własnych zmarłych. Był on jednak przepełniony teatralnością i „hipokryzją”. Zmarły wynoszony był poza wioskę i porzucony na pastwę szakali. Po zapadnięciu zmroku kobiety przychodziły po trupa, ćwiartowały go i zabierały do domu. „Przez kolejne trzy lub cztery dni krewni lamentowali w domu , w którym nastąpiła śmierć, gotowali i jedli ciało zmarłego, wrzucając kości do ognia, tak aby nic nie zostało”.

preinkaskie plemiona Wari z amazońskich lasów tropikalnych, prawdopodobnie pierwsi mieszkańcy Ameryki Południowej, zjadali zmarłych własnego plemienia w przekonaniu, że duch zmarłego jest przejmowany przez członków społeczności i na zawsze pozostaje wśród bliskich; ogromnym bólem i hańbą było zakopanie zwłok w ziemi zamiast ich skonsumowania: „Nie wiem czy potrafisz to zrozumieć, bo nigdy nie zmarło ci dziecko … to smutne wkładać ciało dziecka do ziemi … w ziemi jest zimno … prześladuje nas myśl, że dziecko tam leży zimne … pamiętamy o tym i jest nam źle”);

rytualny kanibalizm występował jeszcze w II połowie XX wieku, także, w Ameryce Południowej i Środkowej, Afryce, Australii i Oceanii (plemiona papuaskie w Nowej Gwinei nawet do lat 60-tych XX wieku);

podczas powstania Mau Mau (1952-1955) ludności tubylczej Kenii przeciwko kolonialnemu zwierzchnictwu Wielkiej Brytanii dochodziło do aktów kanibalizmu, który towarzyszył m.in. wszystkim ceremoniom awansu wojskowego. Przykładowo nominacji na generała towarzyszyło zjadanie przez awansowanego potrawy przygotowanej z ciała białego człowieka t.j. starte na proszek kości nadgarstka, krew i ekskrementy.  Marszałek z kolei zobowiązany był spożyć mózg i serce dorosłego mężczyzny i dziecka, zamordowanych specjalnie w tym celu;

z przypadkami kanibalizmu mamy do czynienia również współcześnie np. w 1996 roku, podczas wojny domowej w Liberii, zanotowano przypadki jedzenia przez żołnierzy serc wrogów, w 1999 roku zanotowano kilka przypadków kanibalizmu, związanego z kultem Szatana (m.in. Helsinki i w Kijów), w latach 90 tych w Chinach pracownice kliniki Sin Hua i Luo Hu w Hongkongu uprawiały tzw. kanibalizm aborcyjny, polegający na spożywaniu ludzkich płodów, pobranych podczas zabiegów usunięcia ciąży;

15. CHRZEŚCIJAŃSKA EUROPA

   W średniowieczu, ciało zmarłego na obczyźnie gotowano, aby tkanki miękkie oddzieliły się od kości (i te na miejscu grzebano), a kości wieziono do ojczyzny. Ludzie zabici uderzeniem pioruna nie mogli być pochowani na cmentarzu; samobójcom ucinano głowę i grzebano albo poza cmentarzem albo na cmentarzu, który nie mógł mieć bram, aby dusza nie mogła się zeń wydostać (podczas pogrzebu trumnę wnoszono przez mur – przykładem kościół św. Jerzego w Warszawie). Trumny zresztą zaczęto stosować dopiero od końca średniowiecza, wcześniej był to często całun; zwłoki złoczyńców palono albo porzucano za murami miejskimi bez prawa do pochowku, albo grzebano wśród pól, albo pozostawiano na szubienicy – a to co z czasem po nich zostało zakopywano obok.

   Cmentarze od średniowiecza aż do Oświecenia lokalizowano na dziedzińcu kościelnym otoczonym niewielkimi budynkami, w których składano, czasem w sposób wielce kunsztowny, czaszki, kości i prochy zmarłych (ossuaria). Kości w ossuariach pochodziły z odkopywanych, z czasem, grobów celem złożenia w nich nowych zwłok. Teren wokół kościołów był też miejscem azylu (azylum circum ecclesiam), który posiadał przywileje podatkowe i często rozwijało na nim życie społeczności. „Pośród tej ciżby [pisarzy publicznych, praczek, księgarzy, handlarek starzyzną] odbywały się pogrzeby, otwierano groby i wydobywano rozkładające się zwłoki, nawet w największe mrozy cmentarna ziemia wydzielała cuchnące wyziewy”. Rozwój cmentarzy przykościelnych bywał aż tak bogaty, że w 1231 r. synod w Rouen zabronił tańców na cmentarzu i w kościele pod karą klątwy, a inny synod w 1405 r. oprócz tańców zabronił też uprawiania na cmentarzu profesji przez mimów, kuglarzy, przebierańców, muzykantów, szarlatanów oraz wszelkich gier. W tym okresie nie istniał zwyczaj odwiedzania grobów zmarłych, a groby zazwyczaj były bezimienne. Zwłoki powierzane były Kościołowi i z zasady anonimowo oczekiwały na koniec świata, i powtórne przyjście Zbawiciela. Po zakopaniu zwłok w ziemi krewni zapominali o nieboszczyku. W kulturze zachodniej nie istniał kult zmarłych aż do XVIII w. Czarny strój podczas pogrzebów i w okresie żałoby rozpowszechnił się dopiero w XVI w.

    Od XVIII w. następuje odwrót od Kościoła i grzebania zwłok przy kościołach (we Francji były to decyzje parlamentu paryskiego z 21.05.1765 r. o przeniesieniu cmentarzy poza obręb Paryża, podobne zarządzenie parlamentu Tuluzy z 3.09.1774 r., deklaracja królewska z 10.03.1776 r. zabraniająca grzebania zmarłych w kościołach i w miastach oraz dekret z 23 prairiala roku XII (11.06.1804 r.), który stanowi podstawę współczesnych uregulowań). Niekiedy zmarłych konserwuje się w wielkich słojach, czasem we własnych posiadłościach, jednak nadrzędnym celem jest nabycie prawa przez żyjących członków rodzin do odwiedzania grobów. Cmentarze wychodzą spod jurysdykcji Kościoła i uzyskują miejsce w przestrzeni życia publicznego. Pojawia się kult zmarłych, pamięć społeczna i pośmiertny kult bohaterów narodowych.

   Czy ten wieczny teatr jaki odprawiamy nad zwłokami zmarłych bliźnich ma dla nich jakiekolwiek znaczenie?