Istota kredytu

 

.

    Udział pieniądza gotówkowego w ogólnej masie pieniądza (agregat M3) stale maleje. Przykładowo według danych NBP w grudniu 1996 roku pieniądza gotówkowego było  19,4%, a w listopadzie 2012 roku już tylko 12,3%. Oznacza to, że 87,7% pieniądza ma charakter niematerialny, jest tylko zapisem cyfrowym. Oznacza to dalej, że jeśli wszyscy, którzy mamy lokaty w bankach udalibyśmy się do bankowych kas w celu dokonania wypłaty naszych oszczędności to okazałoby się, że państwo ma pokrycie w banknotach na zaledwie 12,3% naszych oszczędności. Rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego to kolejne niecałe 2% kwot, które mamy na naszych rachunkach bankowych (według oficjalnych danych NBP). A zatem ponad 85% naszych oszczędności nie ma żadnej formy materialnej, 85% jest tylko cyferkami – których nie można ani zobaczyć, ani dotknąć ani poczuć. Tak mówi teoria makroekonomii.

.

    W rzeczywistości obraz nie jest aż tak optymistyczny. Bankom bowiem wolno pożyczać także  te pieniądze, których nie mają. Ustawodawca nałożył na nie jedynie obowiązek posiadania tak zwanej rezerwy cząstkowej – w Polsce jest to 3,5% od wartości sum zapisywanych na kontach klientów. Jeśli więc my wszyscy (klienci) zgłosimy się do dowolnego banku po nasze oszczędności to bank ma obowiązek posiadać zaledwie 3,5% tego co mamy na rachunkach – zamiast stosu banknotów ledwie kilka monet. I to jest rzeczywistość mikroekonomiczna.

.

    Banki żyją z kredytów, czyli generowania pieniądza, który nie ma żadnej formy materialnej. I generowania odsetek od kredytu, które wraz z kredytem musimy mu zwrotnie zapłacić. Udzielając nam kredytu w wysokości 1 mln złotych, na przykład na zakup domu, bank zapisuje na naszym koncie – 1 mln (minus milion) złotych oraz odsetki powiedzmy 100 tysięcy złotych. Łącznie mamy zwrócić bankowi 1,1 mln złotych. Natomiast na koncie dewelopera, od którego kupiliśmy dom, bank zapisuje + 1 mln złotych (plus milion). Odsetki płacimy bankowi tylko za poświadczenie operacji na koncie naszym i dewelopera. Można odsetki od kredytu nazwać taksą bankową, bo w istocie charakter tej opłaty jest podobny do taksy notarialnej.

.

    W wyniku operacji kredytowania do obrotu gospodarczego wpłynęło 1,1 mln złotych (wraz z odsetkami). Oczywiście, ten 1,1 mln złotych istnieje tylko i wyłącznie w formie cyferek. Ale kredytobiorca musi ten kredyt wraz z odsetkami spłacić. W tym celu musi wytworzyć DODATKOWE towary lub usługi, a następnie je sprzedać czyli zamienić na zapis cyfrowy. Tych dodatkowych dóbr kredytobiorca musi wytworzyć na łączną kwotę 1,1 mln złotych.

.

    Każdy kredyt zamienia cyferki na realne dobra w gospodarce, o ile oczywiście jest spłacany. Im więcej kredytów tym większy dobrobyt towarów i usług. Od połowy lat osiemdziesiątych XX wieku przybywa nam stale tych „zapisywaczy kredytowych”, czyli pracowników banków. W istocie ich jedynym zadaniem jest zapisywanie stanu spłaty naszych kredytów, czyli zapisywanie stanu cyferek, które sami wygenerowali. Jeszcze w latach 70-tych XX wieku praktyką było, że banki inwestycyjne zatrudniały niewiele ponad 100 osób. Dziś te same banki mają po 50-60 tysięcy pracowników. A BNP Paribas ma ponad 200 tysięcy takich „zapisywaczy kredytowych”.

.

 

.

    Na jakiej marży pracują banki? Jeśli rezerwy obowiązkowe wynoszą 3,5% (stan ustawowy w Polsce), a odsetki od kredytu zaledwie 10% to bankowa marża wynosi prawie 200%. Tak przynajmniej stanowi teoria (w rzeczywistości banki ponoszą jeszcze koszty różnych rezerw).

.

    Kiedy kredyt zostaje spłacony to na rachunku bankowym zamiast -1,1 mln (minus  1,1 miliona) masz „0”. Czyli znika z obiegu gospodarczego 1,1 mln złotych. Mniej pieniądza oznacza mniej towarów i usług. Ale to oznacza także, że mniejszą ilość pieniądza ma budżet państwa do dyspozycji na płace dla urzędników, lekarzy, policjantów, wojskowych, strażaków itp. Mniej wybudowanych zostanie dróg i jeszcze mniejsze emerytury otrzymają ludzie starsi. Mniejsze płace i mniejsze emerytury przełożą się na mniejszy popyt na towary i usługi. A więc część pracowników będzie musiało utracić pracę, bo nie będzie nabywców na efekty ich pracy.

.

.

.

   Jak temu możemy przeciwdziałać? Jedynie zaciągając nowy kredyt na miejsce spłaconego. Właściwość gospodarki jest taka, że dopóty się rozwija dopóki zaciągane są kredyty. Zaciągnięty kredyt oznacza większą ilość pieniądza, a ta przekłada się na dodatkowe zapotrzebowanie na towary i usługi. Schemat prosty jak konstrukcja cepa!

.

.

.

    Co się stanie jeśli wysiłkiem wszystkich obywateli spłacimy dług publiczny? Każdy z nas pracujących odda ze swojego konta 44.640 złotych (stan na rok 2012). Zniknie wówczas z obrotu gospodarczego równa co do wartości ilość pieniądza. A to jest w tej chwili około 60% Produktu Krajowego Brutto. W jednej chwili zniknie ze sklepów 60% towarów. Większość pracujących w usługach, przemyśle i rolnictwie straci pracę. Wpływy do budżetu zmaleją o 60%. Pracę stracą niemal wszyscy lekarze, nauczyciele, policjanci, żołnierze, strażacy i inni pracownicy budżetowi. Zapanuje chaos i nasz patriotyczny i zbiorowy wysiłek zakończy rewolucja.

.

    Zaciąganie kredytów to z gospodarczego punktu widzenia akt największego patriotyzmu. Spłacisz jeden to zaciągaj następny. I tak postępuj do końca życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>