Co nieco o pieniądzach

Tytułem wstępu

    Autorów piszących o pieniądzach można z grubsza podzielić na dwie grupy: pierwsi piszą poradniki o tym co należy zrobić, żeby zarobić pieniądze (sami zazwyczaj mają problemy finansowe), drudzy wypisują tasiemcowe wzory i kreślą modele robiąc przy tym nadęte miny (chyba wierzą, że samą powagą przydadzą swoim pomysłom cokolwiek prawdziwości). Pierwsi uczą, żeby pilnie przestrzegać „ekonomicznych” regułek i rozważnie inwestować, bo inaczej nasz biznes zakończy się klęską. Drudzy rozprawiając o gospodarce i finansach prorokują jak delficka wyrocznia Pytia: może być tak albo siak (jakby się później nie potoczyło to zawsze mogą powiedzieć, że przecież przewidywali taki przebieg wydarzeń). Pierwsi zapominają, że wielu milionerów i miliarderów nigdy podobnych przewodników na szczęście nie czytało (a niektórzy jak najbogatszy niegdyś człowiek na świecie, Arystoteles Onasis, byli nawet analfabetami). Drudzy przyznają sobie liczne nagrody, wyróżnienia i splendory każąc wszystkim pozostałym wierzyć, że posiadają wiedzę i umiejętności niedostępne ogółowi (w myśl zasady, że jak sami siebie nie pochwalimy to nikt tego za nas zrobi).

    Prawda jest natomiast taka, że gdyby wiedza ekonomistów o funkcjonowaniu pieniądza była większa od wiedzy przeciętnego śmiertelnika to milionerami byliby głównie ekonomiści. A tak nie jest. Konia z rzędem temu kto mi wskaże ekonomistę, który dorobił się dużych pieniędzy rozkręcając swój własny biznes. Owszem, ekonomiści niekiedy zarabiają całkiem poważne pieniądze, ale jako doradcy, konsultanci, wybitni specjaliści, wysocy urzędnicy itp. czyli żerując na społecznej naiwności ogółu. Ekonomista w środowiskowym żargonie to taki „naukowiec, który potrafi dziś uzasadnić dlaczego pomylił się wczoraj”. I zazwyczaj robi to bardzo przekonywająco.

    Chciałbym zaprosić Was na rozmowę o pieniądzu. Uwolnijcie Wasze głowy od regułek, modeli, praw, porad i skomplikowanych wzorów. Pozwólcie sobie na bezpośredni ogląd zjawisk, na refleksję i zdziwienie. Ważne jest żebyście poczuli i zrozumieli pieniądz. Każde zjawisko im prościej jest opisane tym bardziej prawdziwie.

Po co jest nam pieniądz

  Wyobraź sobie mrowisko – ogromną ilość jednakowych mrówek biegających we wszystkich kierunkach. Mrówki to małe tępaki, ale jako kolonia bezbłędnie rozwiązują problemy będące absolutnie poza zasięgiem indywidualnego osobnika. Reagują szybko i skutecznie na wyzwania jakie stawia przed nimi środowisko: znajdują najkrótszą drogę do źródła pokarmu, rozdzielają zadania między robotnice – inteligentnie i stosownie do sytuacji wewnątrz mrowiska, racjonalnie bronią terytorium przed sąsiadami i przeprowadzają ataki na potencjalną zdobycz.

  W praktyce mrowisko jest układem samo-organizującym się, nikt w nim nie rządzi, nawet jeśli żyją w nim setki tysięcy mrówek (rola królowej ogranicza się do złożenia jaj). Każda pojedyncza mrówka funkcjonuje według bardzo prostych zasad. Niezliczone interakcje, które co rusz zachodzą  między nimi (oparte najczęściej na dotyku i sygnałach zapachowych) powodują, że kolonia (organizm) wie codziennie rano ile robotnic wysłać po prowiant (a jest to liczba zmienna zależna od warunków), ile robotnic skierować do usuwania szkód lub „prac remontowych” (zawsze ilość stosowna do potrzeb), ile do prac „municypalnych” (usuwanie śmieci i odpadów), jak sformułować oddział i go poprowadzić, żeby atak był skuteczny etc…

  Życie w społeczeństwie stanowi o znaczeniu i sile gatunku. Wielkość człowieka wynika z komunikowania się z innymi ludźmi. W ten sposób powstała kultura. Kultura, która jest środowiskiem dla naszego życia. Jeśli coś ma dla nas znaczenie, a coś inne nie ma tego znaczenia to wynika to właśnie z kultury. Człowiek funkcjonuje zawsze jako zależny element zbiorowości. Poza zbiorowością nie ma cywilizowanego człowieka.

  Każdy z nas jest zależnym elementem tego samo-organizującego się układu (społeczeństwa). Spełnia w nim czasem całkiem nieuświadomioną rolę. Uczestniczy w stałym przepływie dóbr. Ten przepływ dóbr może wynikać z hierarchii społecznej (robotnicy – pracują, wojownicy – wojują, kapłani – mącą w głowach,

a rentierzy – na wszystkich „żerują”). Niekiedy przepływ dóbr odbywa się w skali makro. Wówczas jedna zbiorowość (zazwyczaj państwo) napada na inną zbiorowość i zabiera jej dobra, które tamta zgromadziła. I na krótki czas następuje nowy stan względnej równowagi.

   Procedurę, która umożliwia jednostce swobodne i dobrowolne nabywanie i zbywanie dóbr nazywamy pieniądzem. Historycznie pierwszą procedurą był barter – „ja ci dam glinianą miskę, a ty mi dasz upolowanego ptaka”. Innymi słowy, towar za towar. Potem wprowadzano rozmaite produkty pośrednie jako środek wymiany (tzw. pieniądz towarowy). Były to najczęściej środki i narzędzia użytkowe w formie żywności, narzędzi, tkanin i ozdób. Ze względu na trwałość częstym rodzajem pieniądza były różnego kształtu odkuwki metalowe. Spośród metali dwa zasługują na szczególną uwagę: złoto i srebro.

  Stosunek wartości między nimi niemal zawsze był równy ilorazowi długości roku kalendarzowego do długości miesiąca księżycowego (Słońce w  tym układzie symbolizowało złoto, Księżyc – srebro).

  Złoto miało charakter szczególny ze względu na swoje walory: użytkowe (biżuteria) oraz właściwości fizyczne tj. imponująca kowalność (z 1grama można wyprodukować 160 m drutu lub otrzymać płat o powierzchni 1m2); złoto jest odporne na działanie czynników atmosferycznych i prawie wszystkich kwasów (za wyjątkiem wody królewskiej, kwasu solnego w obecności ozonu oraz w gorącego kwasu selenowego). Ale jak dowodził już Georg Friedrich Knapp (1842-1926) pieniądz nie musi posiadać żadnej wartości.

  Ze względu na ograniczoność zasobów złota w przyrodzie i jego uniwersalność zastosowań do dziś akcydentalnie pełni funkcję pieniądza. Zasadniczo jednak od roku 1971 pieniądz nie posiada żadnej wartości materialnej. Jest tylko i wyłącznie pomalowanym papierem (tzw. znaki pieniężne). Nadajemy mu umowną wartość na podobnej zasadzie jak jedne namalowane na płótnie bohomazy nazywamy sztuką, a inne nazywamy zwyczajnie bohomazami. Za to jest go coraz więcej i więcej w obiegu. Realizowany jest ideał komunizmu – każdy dostanie tyle pieniądza ile tylko zapragnie (w formie kredytu). W końcu w najlepszym przypadku to tylko pomalowany papier. A w 90% pieniądz nie ma nawet formy materialnej, jest tylko zapisem w słupku po stronie „winien” lub „ma” (tzw. pieniądz depozytowy). I w tej formie przepływa w przestrzeni i w czasie. W każdej chwili z milionera możesz przeistoczyć się w żebraka.

  I odwrotnie. Ale o tym jeszcze będzie w kolejnych opisach. Pieniądz istnieje tylko dzięki zaufaniu do niego, przekonaniu, że ma on realne pokrycie materialne (tzw. pieniądz fiducjarny). Ale pieniądz jest tylko i wyłącznie procedurą – nie ma żadnej wartości (poza umowną), nie ma często żadnej materialnej formy; oderwał się od towarów dla których wymiany został wymyślony i jest go w obiegu gospodarczym niemal nieograniczona ilość. Na jego przykładzie realizuje się ideał komunizmu – każdemu według potrzeb (w zasadzie każdy kto zgłosi zapotrzebowanie na pieniądz otrzyma dowolny kredyt z banku).

Realność naszych pieniędzy

   W XX wieku zaszły dwa istotne procesy pieniężne: pierwszy to zamiana wartości materialnej pieniądza w wartość czysto umowną, drugi to dematerializacja pieniądza. Pierwszy proces spowodował, że pieniądz zamienił się z metalowego krążka w obrazek na kawałku papieru. Drugi – zamienił ten pomalowany kawałek papieru na kolumny i szeregi cyferek. Pieniądza papierowego jest dziś w obiegu około dziesięć razy więcej niż złota na pokrycie jego wartości. Natomiast ile jest pieniądza zdematerializowanego tego nikt nie wie, może sto razy więcej niż papierowego, a może jeszcze więcej?

   Dla szacunkowego określenia ilości pieniądza w systemie bankowym wprowadzono tzw. agregaty pieniężne. W różnych państwach jest od trzech do pięciu agregatów, zresztą zwykle niepokrywających się co do zakresu.

   Najmniejszy z agregatów (M0) nazywany jest pieniądzem banku centralnego. Składa się na niego emitowana przez bank centralny gotówka oraz depozyty banków komercyjnych w banku centralnym. Uchodzący za najlepszą miarę pieniądza krajowego agregat M3 jest uznany przez NBP za główną miarę ilości pieniądza.