Dobry pasterz i jego owieczki

   … czyli o kryzysie w światowych finansach

    Wyobraź sobie, że jesteś bankierem (i dobrym pasterzem owiec). Banki zazwyczaj zarabiają na odsetkach od udzielonych kredytów. Ty jednak udzielasz kredytów „po kosztach”, standardowo w wysokości 1,2 mln. Kredytobiorcy będą Ci go spłacać przez 10 lat po dziesięć tysięcy złotych miesięcznie. W sumie przez okres spłaty otrzymasz od każdego z nich 1,2 mln złotych. I w zasadzie nic nie zarobisz.

    Kredyty, których udzielasz, przeznaczone są na zakup nieruchomości, do wysokości niekiedy 110% ich aktualnej wartości. Zabezpieczeniem każdego z nich jest konkretna nieruchomość. Udzielasz tak wielu kredytów, że spowodowałeś wzrost cen nieruchomości o ponad 100% w okresie ostatnich kilku lat. Nie sprawdzasz wiarygodności finansowej Twoich kredytobiorców ani w zakresie ich dochodów, stanu posiadania, ani nawet czy mają pracę (To powoduje, że masz w swoim portfelu wiele kredytów określanych jako NINJA – no income, no job, no assets). Czyli wielu Twoich kredytobiorców nie ma ani dochodów, ani pracy, ani żadnego majątku, poza nieruchomością na której zakup zaciągnęli od Ciebie kredyt.

   Udzielone kredyty łączysz w pakiety (po 1.000 szt.) nadając im nazwę BDI (Bardzo Dobra Inwestycja). BDI kierujesz do oceny przez agencje ratingowe wynagradzając je dodatkową premią (50 mln za pakiet) za uzyskiwaną od nich wysoką wiarygodność pakietów. Jeśli ocenią produkt jako niewiarygodny to nie otrzymają tej dodatkowej premii. Przecież zabezpieczeniem kredytów są nieruchomości, więc agencje nie powinny mieć oporów z wystawianiem najwyższych ocen. W ocenie produktów finansowych agencje ratingowe kierują się własnymi kryteriami i formalnie nie odpowiadają przed nikim za wystawioną ocenę. Twoje produkty uzyskują od nich najwyższe oceny (AAA), co oznacza, że są równie wiarygodne jak obligacje skarbowe rządu Stanów Zjednoczonych.

    Przekonujesz firmy ubezpieczeniowe, że mogą także zarobić na Twoim produkcie. Gdyby firmy ubezpieczeniowe tylko ubezpieczyły BDI to ich dochody (i ewentualne straty)  byłyby stosunkowo niewielkie. Dla zwielokrotnienia zysku (lub straty) oferują zatem na giełdzie produkt BBDI (Bezpieczeństwo Bardzo Dobrej Inwestycji). Nabywcą produktu może być każdy. Dla nabywców Twojego produktu BDI produkt firm ubezpieczeniowych BBDI działa jak polisa ubezpieczeniowa, ubezpieczyciel musi wyrównać im straty. Dla pozostałych nabywców BBDI może to być źródło straty (jeśli BDI zyska na wartości) lub zysku (jeśli BDI straci na wartości).

    Następnie sprzedajesz BDI na międzynarodowym rynku giełdowym w cenie 600 mln za pakiet (czyli 50% wartości udzielonego kredytu). Inwestorów kusi krótki okres zwrotu (5 lat) i wysoka zyskowność tj. 100% w ciągu 10 lat przy dużym bezpieczeństwie wynikającym z maksymalnej wiarygodności (AAA). Masowo nabywają BDI. A Ty przez PO (Podstawiony Podmiot) masowo skupujesz BBDI.

    Wkrótce okazuje się, że kredytobiorcy są niewypłacalni. Masowo ogłaszają upadłości konsumenckie. Ceny nieruchomości spadają o 50%. Inwestorzy nie otrzymują rat kredytowych od kredytobiorców. Zwracają się zatem do ubezpieczyciela o pokrycie strat proporcjonalnie do spadku wartości BDI. Ale roszczenia Twojego PP są wielokrotnie większe niż inwestorów, bo zakupiłeś więcej produktów BBDI. Firmy ubezpieczeniowe upadają (wcześniej wypłacając Ci znaczną część premii).

 

Bilans stron:

-  Kredytobiorcy: upadłości konsumenckie i utrata przez nich mienia, nieraz dorobku całego życia,

- Inwestorzy: bankructwa w związku z nabyciem śmieciowych produktów BDI,

- Firmy ubezpieczeniowe: bankructwa,

- Agencje ratingowe: duże zyski przy jednoczesnym niewielkim nadwątleniu zaufania (ale są tylko trzy, a więc w zasadzie nie mają konkurencji),

- Bank: w zasadzie poniosłem poważne straty 550 mln od 1 pakietu BDI. Zwracam się do rządu o pomoc finansową. Otrzymuję 300 mln (za każdy pakiet) pieniędzy rządowych czyli de facto pochodzących z podatków inwestorów i kredytobiorców.

- Podstawiony podmiot: ?

Pytanie brzmi: Kim był pasterz, a kim były owieczki?

Poniżej odpowiedź: