Fizycy o Wszechświecie

Big Bang
Według tzw. teorii Wielkiego Wybuchu (zwanej początkowo „kosmologią Friedmanna”) Wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu przed około 13,7 mld lat (choć rozbieżność zdań wśród astronomów jest znaczna – od niecałych 10 mld do ponad 25 mld lat). Fizycy potrafią opisać procesy, które dokonywały się już od jednej dziesięciotysięczno milionowej części sekundy (10E-10) od początku świata. Według naszej wiedzy (wiary?) Wszechświat liczy szacunkowo około 200 mld galaktyk i w każdej z nich jest około 200 mld gwiazd. Od tych liczb aż kręci się w głowie, a jeszcze sto lat temu wydawało nam się, że Wszechświat jest wielkości naszej Drogi Mlecznej (11 lat świetlnych). Jednocześnie najdoskonalsza ziemska próżnia, wytworzona za pomocą najdoskonalszej ludzkiej technologii, nie jest nawet w przybliżeniu tak pusta jak przestrzeń międzygwiezdna ze wszystkimi jej ciałami.

Ten ogromny Wszechświat powstał z ciała wielkości może protonu, a może superstruny, tego nie wiemy … a przecież wymiar superstruny tak się ma do wymiaru protonu, jak proton do całego Układu Słonecznego. Sformułowana w 1981 r. teoria inflacji kosmologicznej tłumaczy wprawdzie fazę szybkiego rozszerzania się Wszechświata, ale jednocześnie powoduje, że wszystko co możemy zobaczyć przez teleskopy stanowi nieskończenie małą część znacznie większego świata.
Chociaż teoria Wielkiego Wybuchu jako jedyna zdominowała dyskurs naukowy to warto pamiętać, że do wątpiących w teorię Wielkiego Wybuchu należą m.in. Albert Einstein, twórca kosmologii plazmowej Ralph Juergens (1924-1979), zwolennicy kosmologii plazmowej noblista (1970 r.) astrofizyk Hannes Alfvén (1908-1995) i Eric Lerner (ur. 1947), fizyk plazmowy, prezydent Lawrenceville Plasma Physics w USA, czy twórcy teorii stanu stacjonarnego (Steady State theory): matematyk i kosmolog Hermann Bondi (1919-2005) – Żyd, astrofizyk Thomas Gold (1920-2004) – Żyd, matematyk, astronom i kosmolog Sir Fred Hoyle (1915-2001) i wielu znaczących reprezentantów Uniwersytetu Cambridge w Wielkiej Brytanii, Instytutu Maksa Plancka w Niemczech, Lawrence Livermore National Laboratory w Stanach Zjednoczonych czy Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego, którzy jednakże obecnie nie należą do głównego nurtu środowisk naukowych. Modne i „poprawne naukowo” jest obecnie być zwolennikiem teorii wielkiego Wybuchu, ale … walka o to co jest „prawdą” trwa. Aż dziw bierze, że w tak fundamentalnej sprawie Kościół jeszcze nie zabrał głosu skoro, święty Augustyn (354-430), którego myśl była przez kilka wieków oficjalną wykładnią poglądów Kościoła katolickiego wyrokował: „Tak jak nie należy wyobrażać sobie nieskończonego trwania czasu przed stworzeniem świata, podobnie też nie trzeba myśleć o nieskończenie rozległej przestrzeni poza światem … Bo jeżeli [niektórzy] wyobrażają sobie nieskończone trwanie czasu przed stworzeniem świata – gdy jak im się wydaje – Bóg nie mógł być bezczynny, to niechże w podobny sposób wyobrażą sobie nieskończenie rozległą przestrzeń poza światem. I jeżeli powiedzą, że również i tam Wszechmogący nie mógł pozostawać bezczynny, to czyż nie wyniknie z tego, że wraz z Epikurem będą musieli uroić sobie istnienie niezliczonych światów…”.
Wielość Wszechświatów
Jeden z autorów tej teorii profesor fizyki na Uniwersytecie Stanforda Andrej Dmitrijewicz Linde (ur. 1948 r.) utrzymywał, że nasz Wszechświat jest tylko jednym z nieskończonej liczby wszechświatów stale rodzonych przez inflację … Inflacja, kiedy się rozpocznie nie może się skończyć, wielkie wszechświaty stale wypuszczają kiełki małych wszechświatów, które bądź to rozszerzają się, bądź zapadają się w sobie, wypuszczają następne kiełki i tak dalej …
W ostatnim okresie doktor fizyki Adrienne L. Erickcek (ur. 1981)  z Caltech TAPIR Group (California Institute of Technology)  ustalił, że w mikrofalowym promieniowaniu tła (CMB) znajdują się informacje, pochodzące sprzed powstania naszego wszechświata czyli że nasz wszechświat „wypączkował” z wcześniejszego wszechświata (dane uzyskano  z satelity WMAP, który od 2001 r. bada CMB – aż prosi się w tym miejscu, aby zaapelować do fizyków o krytycyzm, a nie radosną interpretację doświadczeń). Ale badania teoretyczne, prowadzone na gruncie m.in. teorii strun i kosmologii inflacyjnej, pokazują że inne wszechświaty mogą się zdecydowanie różnić od naszego, nawet struktura przestrzeni i czasu może nie być podobna do niczego co znamy. Brzmi to wszystko jak jedna wielka kosmiczna bajka, a przecież według obecnie obowiązującej w fizyce wykładni tak właśnie rodził (i nadal rodzi) się nasz świat. Zdaniem Andreja Dmitrijewicza Lindego fizyka nie jest dobrą metodą do poznania rzeczywistości, ponieważ fizyka „na przykład nie odnosi się do świadomości. Fizyka bada materię, a świadomość nie jest materią”.
W 1957 r. amerykański fizyk Hugh Everett (1930-1982), uczeń wspomnianych Johna Wheelera i Eugene Wignera sformułował w swojej pracy doktorskiej pisanej pod kierunkiem Johna Wheelera teorię wszechświatów równoległych, która następnie spopularyzowana została przez innego ich ucznia – Bryce’a DeWitta  (1923-2004), laureata m.in. nagród Einsteina i Diraca. W ostatnim okresie teoria wszechświatów równoległych przeżywa renesans: w 2007 r. tygodnik „Nature” uhonorował półwiecze teorii Everetta specjalnym wydaniem, w Oxfordzie zorganizowano poświęcone jej sympozjum, a temperatura dyskusji i liczba poświęcanej jej publikacji rośnie z roku na rok. Punktem wyjściowym teorii wszechświatów równoległych są przedmioty istniejące w stanie nieoznaczonym czyli normalnym stanie występującym w fizyce kwantowej. Kiedy podmiot poznający dokonuje pomiaru jeden z tych stanów nieoznaczonych czyni stanem rzeczywistym. Ale pozostałe stany istnieją nadal i biegną równolegle do siebie i równolegle do stanu, który obserwator uczynił stanem rzeczywistym. Na każdym rozgałęzieniu rzeczywistości ludzka świadomość wybiera te ścieżki, które nie prowadzą do śmierci, a że proces ten powtarza się w nieskończoność, to i każdy człowiek jest nieśmiertelny!!! Bo zawsze w którymś ze światów przeżyje. Światy równoległe, wszystkie jednakowo realne, nic o sobie nie wiedzą. „Każde przejście kwantowe jakie następuje na dowolnej gwieździe, w dowolnej galaktyce, w dowolnym, dalekim zakątku wszechświata, powoduje rozszczepienie naszego lokalnego świata na tysiące kopii …Oto skrajna schizofrenia”. W tym procesie również obserwator musi rozszczepiać się na niezliczone kopie samego siebie.
Noblista (1965 r.) fizyk Richard Feynman (1918-1988), Żyd, uczeń wspomnianego wcześniej „ojca bomby wodorowej” Johna Archibalda Wheelera (1911-2008) głosił z kolei tezę o wielu możliwych teoriach wszechświata.
Jednak sformułowana w połowie XX wieku teoria światów równoległych Everetta nie była pomysłem oryginalnym. Już w 1751 r. tyleż sławny co niedoceniony za życia Ludwig Boltzmann (1844-1906), profesor uniwersytetów w Wiedniu, Monachium, Lipsku i Grazu, znany m.in. z prawa Stefana-Boltzmanna, sformułował tzw. hipotezę ergodyczną: „Duża nieregularność ruchu cieplnego i zmienność sił zewnętrznych działających na ciało stwarza duże prawdopodobieństwo, że atomy w ruchu cieplnym mogą przyjmować wszystkie wartości położeń i pędów zgodnie z ustaloną energią wewnętrzną ciała”. Hipoteza ta jest logicznie równoważna teorii wielu światów! Wszechświaty Boltzmanna są ułożone w ciągu czasowym, ale pojawiają się tak rzadko, że praktycznie są od siebie fizycznie niezależne.
Shut up and calculate
Według jednego z najbardziej wpływowych fizyków XX wieku, noblisty (1922 r.) Nielsa Bohra (1885-1962), Żyda, na poziomie kwantowym nie poznajemy rzeczywistości, a jedynie wiedzę obserwatora. Nasze teorie nie opisują rzeczywistości, bo rzeczywistość jest przed nami zakryta. Teorie są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, twierdzenia i zasady są niewytłumaczalne, więc „zamknij się i obliczaj” („shut up and calculate„), tym bardziej, że wyniki eksperymentów wykazują zgodność teorii do dziesięciu miejsc po przecinku. Pokrewne stanowisko reprezentuje laureat nagrody Fundacji Wolfa (2010 r.) fizyk Anton Zeilinger (ur. 1945 r.), który twierdzi, że należy zapomnieć o podziale na informację i rzeczywistość dlatego, że formułując dowolne twierdzenie o świecie, formułujemy w istocie twierdzenie nie o nim jako takim, ale jedynie o informacji, którą dysponujemy na jego temat. Potwierdzeniem, poniekąd, tego sposobu postrzegania naszego otoczenia są obliczenia fizyków wskazujące, że to co obserwujemy jako ciała niebieskie w kosmosie stanowi zaledwie około 0,4% jego wypełnienia; czarna energia wypełnia świat w około 73%, czarna materia w około  23%, a zaledwie około  4% to normalna materia i energia, z którą mamy do czynienia na co dzień, z tych 4% aż 3,6% stanowi międzygalaktyczny gaz. Czarną materię zaobserwowano jakoby już także na Ziemi.
Żeby pogodzić fizykę kwantową z obserwacjami dnia powszedniego węgierski fizyk i matematyk, noblista (1963 r.), Żyd, Eugene Paul Wigner (1902-1995) sformułował hipotezę, że gdy informacja od przedmiotu w stanie nieoznaczonym dociera do podmiotu poznającego (a ściślej rzecz biorąc do jego mózgu) wówczas podmiot poznający ZMUSZA poznawany przedmiot do przyjęcia konkretnego stanu. Każdy obserwowany przedmiot zostaje skonkretyzowany dopiero w wyniku działania podmiotu poznającego. Inaczej mówiąc,   ŚWIAT  REALNY  ISTNIEJE  PONIEWAŻ  TO  MY  GO  WYGENEROWALIŚMY !!!  Świat zewnętrzny nie istnieje niezależnie od nas! On istnieje tylko dlatego, że my istniejemy. Gdyby nagle, wskutek niefortunnego zdarzenia losu, zniknął człowiek wraz z nim zniknęłyby wszystkie jego dzieła, ziemska przyroda i gwiazdy w kosmosie. W konsekwencji każdy podmiot poznający generuje właściwy sobie realny świat, odmienny dla każdego z podmiotów poznających. Świat człowieka i hipotetycznie rozumnej istoty, dajmy na to, z odległej 2,9 mln lat świetlnych Galaktyki Trójkąta będą światami nieprzystającymi do siebie – możliwe, że już dziś żyjemy obok siebie nie dostrzegając się wzajemnie.
Autorem tzw. koncepcji fali pilotującej jest były współpracownik Einsteina, profesor Uniwersytetu Princeton, Żyd David Joseph Bohm (1917-1992). Według niego na poziomie fundamentalnym istnienia świata (poziom cząstek elementarnych) podział na świat fizyczny i psychiczny znika. Jednocześnie trwa gra świadomości ludzkiej z innymi świadomościami rozczłonkowanymi we wszechświecie i znikają przy tym sprzeczności: “świadomość – zewnętrze fizyczne” i “podmiot-przedmiot”.  Rozdzielanie świadomości człowieka i wszechświata jest bezsensowne, bo kosmos jest świadomą całością, która poznaje siebie poprzez świadomość ludzką. Do twórców koncepcji fali pilotującej należy zaliczyć ponadto profesora Uniwersytetu Londyńskiego (Birbeck College) Basila J. Hileya oraz noblistę (1929 r.) Louisa de Broglie’a (1892-1987).

Według przywołanego już wcześniej Edwarda Fredkina, Żyda,  wszystkie procesy fizyczne w naturze są formą obliczeń lub przetwarzania informacji na najbardziej podstawowym poziomie rzeczywistości tzw. pankomputacjonalizm. Na tym gruncie amerykański fizyk i matematyk, profesor  Uniwersytetu Tulane w Nowym Orleanie Frank J. Tipler (ur. 1947 r.) wraz profesorem nauk matematycznych na Uniwersytecie Cambridge, Johnem Barrowem (ur. 1952 r.), laureatem nagrody Templetona (2006 r.) stworzyli tzw. teorię punktu Omega, która jest jak najbardziej poprawna pod względem praw fizyki. W uproszczeniu można ją przedstawić w sposób następujący: wszechświat, który w wyniku wielkiego wybuchu obecnie jak wiadomo rozszerza się, po osiągnięciu maksymalnych rozmiarów, kiedyś zacznie się kurczyć, aż do „osobliwości końcowej”, która nazwana została Punktem Omega. Wówczas ludzie zbudują ogromny system komputerowy, który umożliwi zmartwychwstanie wszystkich osób żyjących wcześniej!!! (ściślej rzecz biorąc zbudują „środowisko hyper – cyberprzestrzeni”, zrealizowane w zapadającej się, w końcowym kolapsie czasoprzestrzeni). Punkt Omega nie tylko wskrzeszałby ludzi z martwych, ale udoskonalałby ich, na przykład każdy mężczyzna mógłby mieć najpiękniejszą kobietę jaka kiedykolwiek żyła lub której istnienie jest logicznie możliwe (można więc wskrzesić nawet taką kobietę, która nigdy wcześniej nie żyła). Co ciekawe, według teorii punkt Omega wprawdzie stworzył wszechświat, ale sam jeszcze nie istnieje. Tipler  wyznał kiedyś z rozbrajającą szczerością: „Jestem w tej samej sytuacji co Kopernik. Chciałbym podkreślić, że podstawowa różnica polega na tym, iż wiemy że Kopernik miał rację. Nie wiemy jednak tego [jeszcze] o mnie. Podstawowa sprawa!” Cóż, pozostaje nam teraz nieco poczekać, żeby się przekonać … Chociaż podobne urojenia odpowiadają społecznemu zapotrzebowaniu … największą poczytnością cieszą się książki autorów, którzy twierdzą, że świadomość jest koniecznym efektem „tego wszystkiego co się działo w minionych trzynastu miliardach lat”, a następnym etapem rozwoju będzie połączenie wszystkich kultur Naszej Galaktyki „w jeden potężny galaktyczny nadorganizm, wyposażony w świadomość”.

Post scriptum
Przytoczone powyżej teorie fizyczne są niestety nieweryfikowalne. Praktyka dowodzi jednak, że nawet powszechnie przyjęte paradygmaty, takie jak teoria ewolucji czy teoria względności także nie spełniają w sposób oczywisty w pełnym zakresie kryterium falsyfikowalności. Podobnie rzecz się ma z teorią supersymetrii, teorią superstrun czy wieloma innymi teoriami z dziedziny cząstek elementarnych. Odnosząc się do podstawowego prawa fizyki kwantowej tj. zasady nieoznaczoności Wernera Heisenberga, filozof,  jeden z twórców pozytywizmu logicznego Moritz Schlick ( 1882-1936) stwierdził, że „jeśli zdanie mówiące o położeniu elektronu w wymiarach atomowych nie jest weryfikowalne, nie możemy przypisać mu żadnego sensu; niemożliwością staje się mówienie o «drodze» jaką przebywa cząstka między dwoma punktami gdzie została zaobserwowana”. Podobne opinie formułowali także m.in. jeden z najbardziej wpływowych matematyków XX wieku, profesor Uniwersytetu Princeton Hermann Weyl (1885-1955) i fizyk Arthur March (1891- 1957). Święta prawda! Nauka niestety nie daje nam żadnych pewnych twierdzeń. Nawet największe bzdury i niedorzeczności fizyków przyozdobione robaczkami matematycznych wzorów stają się z dnia na dzień niewzruszoną wykładnią prawdy o fizycznym świecie i obiektem podziwu mediów. Nikt nie ma odwagi, tak jak małe dziecko z bajki Hansa Christiana Andersena „Nowe szaty cesarza” wykrzyknąć do dworzan zakłamanych i „zachwyconych” nowymi szatami cesarza: „Patrzcie przecież cesarz jest nagi!”. Aż w końcu kiedyś cały lud zawoła: „On jest nagi”. „A cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: „Muszę wytrzymać do końca procesji”. I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było”.

Fizyk, profesor Uniwersytetu Princeton John Archibald Wheeler (1911-2008) zwykł mawiać: „Jeżeli w ciągu dnia nie znalazłeś niczego dziwnego to nie był to ciekawy dzień”, a sławny niemiecki filozof Oswald Spengler (1880-1936) twierdził, że „Nie istnieje żadne przyrodoznawstwo bez poprzedzającej je religii”. Fizykom od dawna towarzyszą, jak pokazałem to powyżej, religijne inklinacje. Nic dziwnego, że często lektura ich wywodów skłania do dania większej wiary argumentom religijnych oszołomów, bo brzmią bardziej wiarygodnie niż podparte wzorami fizyczne teorie!