Istota nauk humanistycznych

… czyli propaganda jest najważniejsza

     Nauki humanistyczne w sensie anglosaskim nie są naukami (sciences), ale należą do zasobów wiedzy, sztuk (arts). Zawsze, zresztą zastanawiało mnie dlaczego w naukach humanistycznych, w których dla dokonania epokowych odkryć nie potrzeba nic poza kartką i ołówkiem, prym wiodą Amerykanie i inni przedstawiciele Zachodu. Dlaczego noblistami w ekonomii są niemal wyłącznie Amerykanie podczas kiedy nie jest potrzebna zaawansowana technologia dla stworzenia tych koncepcji. To pytanie jest zasadnicze dla zrozumienia istoty nauk humanistycznych.

    Weźmy na ten przykład ekonomię … Praktyka w tej nauce jest porażająca z kilku względów. Po pierwsze, wybitni ekonomiści nie odnoszą sukcesów w biznesie, choć to oni chełpią się, że wiedzą wszystko na temat obrotu pieniądzem. Po drugie, bankrutują państwa choć w instytucjach rządowych zatrudnieni bywają najlepsi ekonomiści. Po trzecie, nagłe krachy giełdowe towarzyszą nam od początku powstania giełdy, a kryzysy gospodarcze pojawiają nie nieoczekiwanie i wyzbywają z majątku wielu ludzi, choć ekonomicznych teorii krachów i kryzysów można liczyć na pęczki. Po czwarte, upadają strategicznie ważne dla państwa przedsiębiorstwa rządzone przez hojnie opłacanych wybitnych ekonomistów, którzy często są autorami podręczników zarządzania. Gdyby podobna była skuteczność teorii w fizyce czy chemii natychmiast zakwestionowano by ich prawdziwość.

    Swoją drogą, dlaczego autorzy poradników gry na giełdzie sami nie zarobili na giełdzie majątków? Dlaczego autorzy poradników zarządzania nie zrobili majątków zarządzając przedsiębiorstwami? Bo nie ma na to żadnych reguł i do sukcesu na tym polu nie jest potrzebna żadna wiedza książkowa. Dobitnie podsumował to doradca ekonomiczny czterech prezydentów USA J.K. Galbraith: „Niełatwo jest przeczyć prognozie eksperta. Przypadkowe sukcesy w przeszłości oraz bogaty arsenał ilustracji, wykresów, równań i pewności siebie potwierdzają głębię wiedzy. Stąd oszustwo. Korekta nieuchronna.” Przepowiednie ekonomistów mają mniejszą sprawdzalność niż jasnowidzów.

    Dlaczego nawet najwybitniejsi ekonomiści popełniają w zarządzaniu kardynalne chciałoby się rzec dziecinne „błędy”? Mówiąc nieco żartobliwie, ekonomista w środowiskowym żargonie to taki „naukowiec, który potrafi dziś uzasadnić dlaczego pomylił się wczoraj”. I zazwyczaj robi to bardzo przekonywująco.

    Otóż nauki humanistyczne kreują rzeczywistość. Przykładowo jeśli nauczymy maklerów, że jeżeli w przedsiębiorstwie giełdowym wskaźniki A, B i C przyjmują wartości w przedziale od 0 do 1 to świadczy to o jego znakomitej kondycji to maklerzy ci będą akcje tych przedsiębiorstw kupować i nakłaniać do tego swoich klientów. Kiedy następnie nauczymy ich, że kiedy wskaźniki D, E, F przyjmują wartości powyżej 3 to w perspektywie długoterminowej przedsiębiorstwa te będą tracić na wartości to maklerzy będą zbywać akcje tych przedsiębiorstw i nakłaniać do tego swoich klientów. W naukach humanistycznych im więcej osób uwierzy w nasze teorie tym są one skuteczniejsze. Zachowania ludzi są proporcjonalne do siły ich wiary. Im większe przekonanie ludzi tym prawdziwsza teoria. Trywializując: im więcej ludzi przekonamy, choćby siłą, tym prawdziwsza jest nasza teoria.  

    Dlaczego Zachód przoduje w naukach humanistycznych, choć dla ich uprawiania nie potrzeba zaawansowanych technologii? Bo za preferowaną humanistyczną teorią idzie jej totalna społeczna promocja. Wszelkie media i periodyki naukowe bombardują nas wybranymi „odkrywczymi” teoriami. A te przekaźniki mają wyłączność w kreowaniu naszego obrazu świata. Jeśli zakwestionujesz prawdziwość tego przekazu to ustawiasz siebie poza społecznością naukową. Twoje poglądy jako nienaukowe, po prostu, nie będą publikowane w periodykach uznawanych za wpływowe. Powyższe wyjaśnia także dlaczego Żydzi stanowiący 0,23% światowej populacji są posiadaczami ok. 25% Nagród Nobla (w pierwszej połowie XX wieku Żydzi zdobyli 14% Nagród Nobla, w drugiej połowie stulecia odsetek ten wzrósł do 29%, a obecnie kształtuje się na poziomie 32%).

     W naukach humanistycznych stosunkowo łatwo jest wymyślić teorie równoważne. Wszystkie pojęcia są nieostre, a przyczynami i skutkami można manipulować proporcjonalnie do bogactwa używanej terminologii i zgromadzonego zasobu wiedzy. Nauki humanistyczne bazują na „efekcie czystej ekspozycji” Zajonca: im częściej jest nam prezentowana treść tym bardziej przyjaźnie jesteśmy do niej nastawieni. Minister propagandy II Rzeszy Goebels ujął to bardziej dosadnie twierdząc, że kłamstwo wielokrotnie powielane staje się prawdą. Dlaczego „Coca cola” czy „Mc Donalds” reklamują się co dnia w mediach? Czyżby możliwe było, aby o tych markach zapomnieć? Oni wykorzystują „efekt czystej ekspozycji” dla zwiększenia sprzedaży. Swoją drogą, gdyby nagle media zaczęły propagować chodzenie na rękach jako naturalny sposób poruszania to jestem przekonany, że gwałtownie wzrosłaby liczba złamań kończyn górnych. Tacy po prostu jesteśmy.

Podsumowując:

    Nauki humanistyczne (zasoby wiedzy) nie odkrywają przed nami żadnej obiektywnej czy choćby intersubiektywnej rzeczywistości. Uczą nas za to „prawidłowych” zachowań. Trywializując, są rodzajem tresury społecznej. Nagrodą dla osobników wytresowanych są eksponowane miejsca w hierarchii społecznej.