Podmiotowa teoria prawdy

    Zapewne wiesz, że każdy gatunek stworzeń odbierających promieniowanie elektromagnetyczne ma inaczej zbudowane oko, a zatem i inaczej postrzega paletę barw. Zwierzęta mogą postrzegać znacznie szerszą paletę barw aniżeli człowiek. Na ten przykład motyl rozróżnia aż dwadzieścia różnych odmian koloru białego. Dla naszego oka jest to jeden kolor biały, dla motyla – dwadzieścia zdecydowanie różniących się barw.

  Pszczoła widzi białe stokrotki jako błękitnozielone, żółty rzepak jako jasnopurpurowy, a żółtą gorczycę polną jako intensywniepurpurową. Bezbłędnie potrafi rozróżnić kształty pokazane na rysunku obok w wierszu C, a nie dostrzega różnic pomiędzy zdawałoby się podstawowymi kształtami geometrycznymi jakimi są trójkąt, kwadrat i koło zamieszczone w wierszach A i B.  Czy to oznacza, że pszczoła postrzega kolory i kształty fałszywie? Czy o postrzeganiu człowieka można orzec, że jest prawdziwe, a postrzeganie pszczoły jest zdeformowane? Brak jest argumentów za przyjęciem tezy o uznaniu jednego sposobu postrzegania jako bardziej prawdziwego niż innych. Za to z całą pewnością można orzec, że budowa narządów zmysłów określa sposób postrzegania przez nas otoczenia. To jak wygląda otaczający nas świat zależy od tego jak zbudowane są nasze oczy. Jedynym argumentem za „słusznością” określonego sposobu widzenia może być zdolność organizmu do przetrwania. Zatem dopóki organizm żyje dopóty postrzega prawdziwie.

 Wyobraź sobie, że od urodzenia nie rozróżniasz barw zielonej i czerwonej.  Zamiast palety kolorów dostrzegasz głównie różne odcienie żółci. Kiedy jesteś nad morzem i w piękne słoneczne popołudnie spoglądasz na widnokrąg wówczas barwa nieba i morza zlewa się niemal w jedno. Niemal wszystkie kwiaty są dla Ciebie jak żonkile, postrzegasz je w różnych odcieniach żółci.

W oku normalnego człowieka fizjolodzy wyróżniają pręciki i trzy rodzaje czopków odpowiedzialnych za widzenie barw (czerwone-700nm, zielone-520nm, niebieskie-400nm). W Twoim oku nie ma po prostu czopków zielonych. Taką wadę postrzegania wzrokowego fizjolodzy nazywają daltonizmem. Występuje on u około 1% populacji ludzi (1,0% mężczyzn oraz 0,9% kobiet).

    Wyobraź sobie, że Twój sposób widzenia barw (daltonizm) jest właściwy dla 99% populacji. Cały świat jest żółto-niebieski. Daltonizm jest przyjętą ogólnie normą, jest stanem uznawanym za normalny. A o każdym, kto potrafi rozróżnić takie barwy jak fuksja, grynszpan, fiolet, jagoda, indygo, magenta czy chabr powiemy, że posiada szczególny dar postrzegania, ale w zasadzie jego widzenie normalnym nie jest. Delikatnie rzecz ujmując i starając się go nie urazić powiemy, że jego widzenie jest rodzajem synestezji.

    Poznawanie ludzkie ma tę właściwość, że procesowi rozpoznawania towarzyszy ocena wartości poznania. Jeśli widzimy wszystkie kwiaty jedynie w różnych odcieniach żółci to zazwyczaj nie znajdujemy argumentów za tym, aby uznać, że kwiaty mogą mieć inne barwy.  Każdy kto twierdzi inaczej w sposób oczywisty mija się z prawdą. A jeśli nawet nie mija się z prawdą to jego sposób postrzegania jest osobliwy, jest dewiacją, zboczeniem, wypaczeniem, wykrzywieniem rzeczywistości.

Stopień swobody prawdy jest odwrotnie zależny od ilości podmiotów poznających.

JA: Dopóki jestem sam to jedynie ja mam wpływ na orzeczenie tego co jest prawdziwe. I wcale nie jest ważne czy jestem daltonistą czy synestetykiem. Tylko ja decyduję o tym czy świat realny naprawdę istnieje wyłącznie w różnych odcieniach żółci albo czy biel może mieć naprawdę dwadzieścia rozpoznawalnych różnych odcieni. Podobnie jak tylko ja sam decyduję o tym czy jest jeden jedyny najwyższy Bóg, albo czy bogów jest wielu, albo czy żadnego Boga nie ma. Dopóki jestem sam to wyłącznie ja orzekam o przymiotach Boga. Ten Bóg może mieć płeć, rodzinę oraz wygląd i powtarzalne formy zachowań. Jedną moją decyzją mogę powołać Boga do istnienia lub nieistnienia, i mogę prowadzić z nim rozmowy. Każdy osąd jaki powezmę w sprawie Boga będzie prawdziwy. Bo tylko ja mogę orzec o prawdziwości  każdego sądu.

W życiu najczęściej występujemy jako samotnicy: śpimy i śnimy, umieramy i ponosimy osobistą odpowiedzialność za nasze decyzje w samotności. Sobie samym najczęściej przypisujemy sukcesy i porażki.

JA i ONA: Kiedy jednak wpuszczam do mojego świata dowolną inną osobę wówczas zmuszony jestem konfrontować moje widzenie świata z poglądami tej osoby. W tej części mojego postrzegania świata, w której dzielę go z inną osobą, osąd tej osoby ma wpływ na moje widzenie świata. Jeśli jestem daltonistą, a osoba z którą dzielę świat jest „normalna”, wówczas prawdopodobnie „wypracujemy” kompromisowy sposób postrzegania, który będzie uwzględniał elementy obu tych postrzegań.

Nie mogę już jednak dowolnie kształtować moich sądów.  Ich prawdziwość muszę poddawać osądowi osoby, którą wpuściłem do mojego świata. Na rzecz tej osoby zrezygnowałem z części mojej wolności. Ta osoba ma wpływ na to co jest prawdziwe, a co prawdziwym nie jest.

JA i NAJBLIŻSZE OTOCZENIE:  Najbliższe otoczenie poddaje stałemu osądowi moje postępowanie i moje codzienne oceny. Może je akceptować lub może mnie wykluczyć.

JA i SPOŁECZEŃSTWO:  Uczestniczę w życiu społecznym i czerpię korzyści z dobrodziejstw cywilizacji. Mogę bezpiecznie spać w domu wybudowanym przez innych. Porządku na ulicach strzeże policja. Nad moim zdrowiem czuwa służba zdrowia, w razie pożaru do jego gaszenia przystępuje straż pożarna. Mogę ubezpieczyć  moje mienie i zdrowia na wypadek jego utraty i uszczerbku. Za moje kontakty z Bogiem odpowiadają specjalne służby zwane sługami bożymi. Moje ciało po śmierci będzie opatrzone zgodnie z moim życzeniem. Społeczeństwo jest obecne w niemal każdym zakamarku mojego życia i oferuje mi swoje usługi. Także usługi sprawiedliwości: prokurator mnie oskarża, adwokat – broni, a sędzia – ocenia.

Społeczeństwo mnie obsługuje dla mojej wygody, w zamian jednak nakazuje mi przyjmować społeczne kryteria prawdy. Muszę mu oddać część mojej wolności, z pana staję się sługą.

Ja sam ogrywam także różne społeczne role. Inaczej zachowuję się w rozmowie z policjantem, inaczej w rozmowie z kochanką, inaczej w rozmowie z księdzem, a jeszcze inaczej w rozmowie z własnym dzieckiem. Za każdym razem jestem kimś innym. Za każdym razem pokazuję nieco inną twarz. Czy zasadne jest zapytać kim jestem naprawdę? Nie jest zasadne, bo za każdym razem jestem tą samą osobą w różnych sytuacjach.

Podobny jest charakter prawdy, bo nie ma jednej prawdy. Prawda jest zależna od podmiotu poznającego. Podmiot poznający nadaje dowolnemu twierdzeniu status prawdziwego. Jeśli podmiotem poznającym jest jedna osoba to każdy jej wybór może być prawdziwym. Im więcej osób poznających tym mniej potencjalnych możliwości wyboru twierdzenia prawdziwego.

Reasumując, nie ma czegoś takiego jak obiektywna prawda. Inna jest prawda motyla związana z jego postrzeganiem świata, a inna człowieka. Inna jest prawda daltonisty, a inna synestetyka. Każdy układ odniesienia generuje inną prawdę. Ponadto prawda charakteryzuje się stopniami swobody – im mniej podmiotów poznających tym większy stopień swobody.

Cokolwiek postanowisz, każdy Twój sąd możesz uczynić prawdziwym. To Ty nadajesz sobie prawo do szczęścia i do orzekania o prawdziwości.  Jeśli to zrozumiesz to będziesz szczęśliwym. Jeśli zrezygnujesz z przysługującego Ci prawa i pozwolisz sobie narzucić zdanie innych wówczas z „pana” przemianujesz się na „sługę”.

Pamiętaj, że nie ma prawdy absolutnej, a świat który Cię otacza ma więcej znaczeń niż żyje w nim istot formułujących swoje oceny.