Proces poznawczy

… czyli dlaczego nasze otoczenie jest inne niż nam się wydaje

    Poznajemy nasze otoczenie za pomocą zmysłów. Czy to oznacza, że to co widzimy, słyszymy, dotykamy, wąchamy i smakujemy rzeczywiście istnieje w naszym otoczeniu w takiej formie w jakiej to postrzegamy?

 1. Wpływ budowy organizmu obserwatora na treść obserwacji

    W jaki sposób następuje poznawanie naszego otoczenia? W naszym otoczeniu zachodzą różnorodne zdarzenia. Te zdarzenia, z pomocą skonstruowanej przez człowieka aparatury (okulary, mikroskopy, lunety,  liczniki, kamery, wzmacniacze sygnałów, przetworniki itp.) lub bezpośrednio, odbierane są przez nasze zmysły. I w tym momencie rozpoczyna się droga sygnału wewnątrz naszego organizmu tj. narządy zmysłów przekształcają te sygnały w sposób umożliwiający ich transport  wewnątrz naszego organizmu. Transport wewnątrz organizmu (poprzez neurony) powoduje zniekształcenia sygnału, prawdopodobnie niewielkie. Sygnał ostatecznie dociera do miejsca, w którym (jest to prawdopodobnie mózg) zostaje przekształcony na efekt końcowy : obraz, dźwięk, dotyk, smak lub zapach.

Pomiędzy zdarzeniem, które nastąpiło w naszym otoczeniu, a naszym jego wyobrażeniem jest więc długa droga przekształceń i zniekształceń sygnału. Nie znamy absolutnie żadnego przykładu w przyrodzie, w którym przekaz informacji następowałby bez jego zmian między początkiem i końcem przesyłu, dlaczego więc u człowieka miałoby to mieć inny charakter niż w całej reszcie przyrody? To zatem, co widzimy, słyszymy, czujemy dotykiem, wąchamy i smakujemy nie jest więc z całą pewnością tym co występuje w naszym otoczeniu! I z całą pewnością przekształcenia i zniekształcenia sygnału u kota, sowy, muchy czy wieloryba ze względu na różnice w budowie ich narządów zmysłów, komórek nerwowych i mózgów są inne u każdego z tych gatunków. Każdy z tych gatunków inaczej odbiera to samo otoczenie. Nawet jeśli sowa może postrzegać kota jako twór z głową, czterema łapami i ogonem, a nawet dostrzega na jego powierzchni jakieś barwy w odcieniach szarości, to mucha „widzi” sowę zupełnie inaczej niż człowiek.

    Każdy z gatunków inaczej postrzega swoje otoczenie, żyje w innym ze światów. Który z nich jednak jest prawdziwy? Nawet jeśli z założenia zadecydujemy, że człowiek ma szczególną pozycję i przez to jego sposób postrzegania ma charakter uprzywilejowany to nie znaczy to wcale, że jest to jedyny sposób postrzegania otoczenia. Mało tego, świat, który przedstawia sobie człowiek na pewno różni się od tego jaki jest w rzeczywistości (o ile jest jakikolwiek). Można sformułować ogólną zasadę, że każde przedstawienie otoczenia jest zniekształcone przez budowę organizmu odbiorcy.  

2.    Rozumowanie czyli o sztuce kojarzenia

    Czy jednak zniekształcenie obrazu otoczenia zdeterminowane jest wyłącznie różnicami w budowie narządów zmysłów, układu nerwowego i mózgu?

    Odebrany przez zmysły, przesłany do mózgu i tam przetworzony sygnał z otoczenia podlega dalszej obróbce naszej wyobraźni.  Proces ten ma charakter piramidalny tzn. uznanie przekonań lub zdań  za prawdziwe następuje w oparciu o przekonania lub zdania uznane za prawdziwe uprzednio.  Fundamentalne znaczenie mają zarówno aksjomaty (czyli założenia, twierdzenia pierwsze, których udowadniać nie ma potrzeby)  jak i logika (czyli przede wszystkim dedukcja i indukcja).

    Dedukcja i indukcja wynikają wprost z powtarzalności zjawisk w naszym otoczeniu. Jeżeli w pudełku są dwie kule i jedną z nich wyjmiemy to dedukcyjnie wnioskujemy, że wewnątrz pudełka pozostanie tylko jedna kula. Jeśli mamy około trzydziestu lat i zaobserwowaliśmy już około dziesięciu tysięcy razy wschód słońca nad horyzontem to indukcyjnie  wnioskujemy, że zjawisko to wystąpi kolejny (n+1) raz. Logiczne myślenie wynika z powtarzalności zjawisk w naszym otoczeniu i jest jedynie uogólnieniem naszych obserwacji zachowań otoczenia.

    Co jednak wiemy o powtarzalności zjawisk w naszym otoczeniu, co wiemy o mechanizmach rządzących zachowaniem naszego otoczenia?

    Mechanika kwantowa zwana przez niektórych herezją kwantową zapoczątkowana została w 1925 r. pracami noblisty (1932 r.) Wernera Heisenberga (1901-1976) i noblisty (1933 r.) Erwina Schrödingera (1887-1961) i obecnie uważana jest za paradygmat w fizyce i chemii. Przypatrzmy się poniższym twierdzeniom:

  1. Obiekty materialne i energia mogą powstawać w idealnej próżni z niczego.
  2. Ten sam obiekt może być w wielu miejscach jednocześnie i wykonywać różne rzeczy.
  3. Obiekt obserwowany nie wykazuje tych samych właściwości jakie wykazywałby nie będąc obserwowanym.
  4. Obiekty w rzeczywistości nie mają żadnych określonych własności i dopiero pomiar je aktualizuje.
  5. Niektóre obiekty komunikują się w sposób natychmiastowy bez względu na odległość, nawet jeśli znajdują się akurat na przeciwległych krańcach wszechświata.
  6. Nie istnieje mechanizm przyczynowo-skutkowy, zachowanie obiektów można przewidzieć tylko z pewnym prawdopodobieństwem.
  7. Nie można równocześnie wyznaczyć położenia i prędkości obiektu.
  8. Niektóre ciecze mają zdolność płynięcia pod górę.

    Choć w atomową budowę świata nikt już nie wątpi to do dziś bezpośrednich obrazów atomów nie mamy (byłoby to sprzeczne z zasadą nieoznaczoności Heisenberga). Jeszcze na początku XX wieku niektórzy fizycy, jak Ernst Mach (1838-1916), traktowali atomy jako obiekty nierzeczywiste, wyłącznie jako hipotezę pomagającą prowadzić obliczenia. Współcześnie o istnieniu cząstek elementarnych wnioskujemy wyłącznie na podstawie obserwacji pośrednich, to jest mniej więcej tak jakby na podstawie odciśniętych w piasku śladów stóp wnioskować o istnieniu i cechach fizycznych człowieka!

    W 1980 r. noblista (1986 r.) Gerd Binnig (ur. 1947) i noblista (1986 r.) Heinrich Rohrer (ur. 1933) na zbudowanym przez siebie skaningowym mikroskopie tunelowym (STM) zarejestrowali pomiar obsadzonych i nieobsadzonych stanów elektronowych, za co w 1986 r. otrzymali Nobla – jednak ich STM nie rejestruje fizycznego położenia próbki! Na obrazie przez nich uzyskanym atomy wyglądały jak maleńkie piłki, albo jak pomarańcze ułożone równo rzędami w skrzynkach na straganie. Jednak cząstki elementarne nie są małymi trwałymi obiektami podobnymi do kul bilardowych czy pomarańczy, ale drgającymi i nieokreślonymi pakietami energii. Czasem zachowują się jak przysłowiowe kule bilardowe, a czasem jak fala – coś drgającego i rozciągniętego w przestrzeni i czasie. A czasem jak jedno i drugie równocześnie! Wszechświat to według fizyków tylko nieustanna kwantowa  wymiana energii.

    A teraz, odnosząc się do niesamowitych twierdzeń herezji kwantowej …

Ad. 1. Obiekty materialne i energia mogą powstawać w idealnej próżni z niczego.

    Powstawanie cząstek materialnych i energii z niczego ma miejsce m.in. przy silnych polach występujących w pobliżu elektronu kiedy pojawiają się pary cząstka-antycząstka, z którymi elektron następnie oddziałuje. W próżni bez przerwy dochodzi do kreacji par splątanych cząstek materii i antymaterii (np. ujemne elektrony i dodatnie pozytony), które istnieją niezwykle krótko a następnie równie szybko znikają anihilując ze sobą.

    Zasadę nieoznaczoności Heisenberga można przedstawić też w ten sposób, że nie można równocześnie zmierzyć energii cząstki oraz przedziału czasu, w którym cząstka istniała w określonym stanie kwantowym. W konsekwencji energia i materia może się w określonym miejscu pojawić znikąd i na krótką chwilę zasada zachowania energii zostaje złamana (sformułowana w 1842 r. przez Juliusa Roberta von Mayera (1814-1878), zresztą, niedocenionego za życia – zasadę tę uznano dopiero po jego śmierci).

    Według fizyków cały wszechświat jest tylko kwantową fluktuacją próżni (fluktuacje kwantowe to chwilowe zmiany ilości energii w pewnym punkcie przestrzeni). Ponieważ kwantowa próżnia nie może być pusta w klasycznym sensie, jest to bowiem ciągle zmieniające się morze wirtualnych cząstek spontanicznie powstających i znikających, zatem istnieje także ujemna energia (niektóre jej efekty zostały potwierdzone laboratoryjnie). Ujemna energia teoretycznie umożliwia zbudowanie tuneli czasoprzestrzennych, które mogą łączyć odległe obszary wszechświata, podróże z prędkością większą od prędkości światła, maszyny czasu pozwalające na przenoszenie się w przeszłość, a także można ją wykorzystać do budowy wiecznie poruszających się maszyn – perpetuum mobile lub niszczenia czarnych dziur w kosmosie.

Ad. 2. Ten sam obiekt może być w wielu miejscach jednocześnie i wykonywać różne rzeczy.

    Występowanie jednego obiektu w dwóch miejscach równocześnie zaobserwowano po raz pierwszy w doświadczeniu wzorowanym na wcześniejszym przeprowadzonym w 1801 r. przez angielskiego fizyka Thomasa Younga (1773-1829) z obrazem elektronów przechodzących przez szczeliny pozostawionym na ustawionym za szczelinami ekranie pokrytym błoną fotograficzną. Elektron przechodzi przez dwie szczeliny równocześnie … podobnie zresztą, zachowuje się proton (o masie ok. 42 tys. razy większej niż elektron) co zaobserwowano w przypadku atomów sodu. W 1999 r. ten sam efekt uzyskano z cząsteczką fullerenu C60 o masie ponad milion razy większej od elektronu. Wprawdzie nie można zarejestrować samego faktu przechodzenia cząstki przez wiele szczelin, ale zarejestrowano konsekwencje tego faktu.

    Wykorzystując to zjawisko możliwe jest (teoretycznie) zbudowanie komputera kwantowego, który będzie realizował więcej równoległych operacji niż wynosi liczba cząstek we wszechświecie.

Ad. 3. Obiekt obserwowany nie wykazuje tych samych właściwości jakie wykazywałby nie będąc obserwowanym.

    Zmianę właściwości obiektu w zależności od tego czy jest on obserwowany czy też nie zaobserwowano również w tym samym doświadczeniu. Jeśli obserwujemy pojedynczy elektron to zarejestrujemy jego obecność wyłącznie przy jednej szczelinie (zgodnie z hipotezą francuskiego fizyka Louisa de Broglie’a (1892-1987) każda cząstka ma właściwości korpuskularne i falowe

    Pojedynczy byt (cząstka) jest przejściowy i niematerialny, a jego stan energetyczny stale się zmienia (żadna cząstka subatomowa nie może się znaleźć w absolutnym bezruchu). Własnością cząstek jest stała wymiana energii (w kwantach).

    Zresztą, zdaniem większości fizyków materia nie jest równoważna energii, materii w ogóle nie ma, jest tylko energia (energia, zgodnie ze słynnym równaniem Einsteina E=mc2, jedynie na krótko kreuje materię).

Ad. 4. Obiekty w rzeczywistości nie mają żadnych określonych własności i dopiero pomiar je aktualizuje.

    Właściwości obiektów powstają i ujawniają się dopiero wówczas kiedy zaczyna je obserwować i rejestrować człowiek, wcześniej ich nie mają. Wszelkie pomiary wpływają na stan obiektów mierzonych, każda wysłana do obserwatora informacja powoduje zmiany w obiekcie obserwowanym.

    Nobliści (1922 r.) Niels Bohr (1885-1962), Żyd i (1932 r.) Werner Heisenberg (1901-1976) byli zdania, że elektron nie jest konkretnym obiektem, ale istnieje jako możliwość, superpozycja czyli suma wszystkich prawdopodobieństw aż do chwili kiedy go zmierzymy lub zaobserwujemy. I wówczas przybiera konkretny stan. Po zakończeniu obserwacji elektron ponownie rozpuszcza się w eterze wszystkich możliwości.

    Między obserwatorem a obserwowanym obiektem istnieje bezpośrednia zależność (niektórzy nawet twierdzą, że to świadomość obserwatora powołuje do istnienia powołuje do istnienia obserwowany obiekt i to my sami kreujemy ten świat małych obiektów). W każdym przypadku świat nie istnieje niezależnie od nas, on powstaje ad hoc jako reakcja na nasze zainteresowanie nim.

Ad. 5. Niektóre obiekty komunikują się w sposób natychmiastowy bez względu na odległość, nawet jeśli znajdują się akurat na przeciwległych krańcach wszechświata.

    Natychmiastowa komunikacja nawet najbardziej oddalonych od siebie obiektów określana jest jako tzw. splątany stan kwantowy, efekt EPR lub nielokalność. Cząstki tworzą układy związane, w których właściwości jednej cząstki stają się powiązane z właściwościami drugiej cząstki. Jedną z ich właściwości jest spin, a ich spiny są wzajemnie zależne. Mierząc spin jednej z cząstek wiemy jaki będzie spin drugiej cząstki choćby była już odległa od tej pierwszej o lata świetlne. To oznacza w skrajnych przypadkach, możliwość występowania w realnym świecie prędkości co najmniej biliardy (10 15) razy przekraczających prędkość światła. W 1982 r. udowodniono to eksperymentalnie przeprowadzając teleportację fotonów oddalonych o 13 m (Alain Aspect (ur. 1947 r.), laureat Nagrody Wolfa (2010 r.)), w 1988 r. teleportowano fotony na odległość 10 km (grupa Nicolasa Gisin’a, Genewa), a potem na odległość 144  km – doświadczenie przeprowadzone na wyspach La Palma i Teneryfa przez Antona Zeilingera  i jego współpracowników. Anton Zellinger (ur. 1945 r.), laureat Nagrody Wolfa (2010 r.), wyraża nadzieję przeprowadzenia teleportacji nawet małego wirusa składającego się z 107 atomów, choć na razie otwartym pozostaje problem ilości informacji wygenerowanych w takim doświadczeniu (108); dla obiektu o masie kilku gram ilości danych byłyby astronomiczne – co najmniej 1024 bitów.

    Większość fizyków, w tym wszyscy tzw. poważni, jest zdania że prędkość światła jest największą możliwą prędkością. Wprawdzie ze szczególnej teorii względności wynikało, że prędkość grawitacji może być większa od prędkości światła (cg ˃ c), ale ogólna teoria względności poprawiła tę anomalię. Obecnie przyjmujemy, że gdyby słońce nagle przestało istnieć to orbita Ziemi zmieniłaby się nie szybciej niż dotarłaby do Ziemi informacja o zniknięciu Słońca.

Ad. 6. Nie istnieje mechanizm przyczynowo-skutkowy, zachowanie obiektów można przewidzieć tylko z pewnym prawdopodobieństwem.

    Strzelając kulą z pistoletu można ze 100% pewnością, uwzględniając czynniki mające wpływ na lot kuli określić, w jaki punkt i z jaką siłą kula trafi. Postępując identycznie z cząstkami elementarnymi możemy tylko podać prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska, każdy jego parametr możemy podać wyłącznie w oparciu o prawdopodobieństwo to znaczy, że wynik pomiaru może być za każdym razem  zdecydowanie różny od wyliczonego! Nie ma absolutnie żadnej różnicy między atomem, który rozpada się teraz, a identycznym atomem, który spokojnie czeka 100 milionów lat, zanim się rozpadnie. Mikroświatem rządzi losowa nieprzewidywalność. Prawdopodobieństwo znalezienia cząstki w określonym położeniu jest związane z kwadratem amplitudy fali prawdopodobieństwa w tymże położeniu (jest to konsekwencja modelu Schrödingera).

Ad. 7. Nie można równocześnie wyznaczyć położenia i prędkości obiektu.

    Zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi o położeniu i o pędzie. Im dokładniej znane jest położenie cząstki tym mniej wiemy o jej pędzie i odwrotnie, a spowodowane to jest istniejącą w przyrodzie fluktuacją. Zasada nieoznaczoności nie wynika z niedoskonałości metod ani instrumentów pomiaru, lecz z samej natury rzeczywistości (zapis arytmetyczny zasady nieoznaczoności:  gdzie:  – odchylenie standardowe położenia,    –  wariancja pędu, – stała Plancka).   Jedyne co możemy obliczyć to prawdopodobieństwo, że cząstka pojawi się w określonym miejscu i z określoną prędkością. „Według Bohra, mglisty świat atomów nabiera konturów rzeczywistości tylko wtedy, gdy wykonujemy pomiar. Gdy nie obserwujemy atomu jest on jak duch. Materializuje się tylko wtedy gdy na niego patrzymy, ale to obserwator decyduje co obserwować. Gdy chcemy zmierzyć położenie, atom staje się umiejscowiony w przestrzeni. Gdy chcemy zmierzyć pęd, atom porusza się z określoną prędkością. Nie możemy jednak mierzyć równocześnie i położenia i pędu. Rzeczywistość […] jest nierozłącznie związana z obserwatorem i jego strategią pomiarową”. Świat kwantowy jest zbiorem obiektów zależnych od obserwatora (inaczej niż świat w którym żyjemy, gdzie obiekty istnieją i mają właściwości niezależnie od tego czy są przez nas obserwowane czy też nie).

Ad. 8. Niektóre ciecze mają zdolność płynięcia pod górę.

    Jedną z takich cieczy jest nadciekły hel, czyli hel w temperaturach poniżej – 271o C. Zjawisko występuje dla każdej cieczy złożonej z bozonów czyli cząstek przenoszących oddziaływania.

    Powyższe zdania nie tylko zaprzeczają naszym codziennym obserwacjom, ale także zasadom logicznego rozumowania, kwestionują podstawę naszej piramidy przekonań i powodują, że cała jej konstrukcja się wali. To tak jakby twierdzić, że po wyjęciu jednej kuli z pudełka, w którym znajdowały się uprzednio dwie kule, we środku pozostały jeszcze cztery kule! A przecież powyższe twierdzenia ustalają porządek w mechanice kwantowej! Zresztą, o jakim realnym porządku możemy mówić jeśli Heisenberg twierdził, że „to, czy obliczonej minionej historii elektronu mielibyśmy przypisywać fizyczną realność, jest wyłącznie kwestią upodobania”. Zasady rządzące w mechanice kwantowej, przez niektórych zwaną herezją kwantową, stanowią całkowite zaprzeczenie zarówno fizyki klasycznej jak i teorii względności. „Kwantowa teoria jest tak trudna, że nikt tak naprawdę w nią nie wierzył przez 25 lat”.

    Żeby teorie makro- i mikrofizyki mogły współistnieć w latach 1930-1955 powstała kopenhaska interpretacja świata stworzona przez „ojca mechaniki kwantowej” Nielsa Bohra (1885-1962), Żyda, wspierana przez Wernera Heisenberga (1901-1976), Wolfganga Pauliego (1900-1958), Żyda, Paula Diraca (1902-1984) i Maxa Borna (1882-1970), Żyda. Postulowała ona aby podzielić wszechświat na dwie domeny (małych i dużych obiektów), w których obowiązywałyby diametralnie różne porządki – chociaż obecnie większość fizyków skłania się ku poglądowi, że obowiązującym powinien być wyłącznie porządek wynikający z domeny małych obiektów czyli fizyki kwantowej!  Noblista (1933 r.) Erwin Schrödinger (1887-1961) dał w swoich filozoficznych wykładach wyraz temu powszechnemu wśród fizyków przekonaniu: „Podłożem praw fizyki są statystyczne procesy atomowe, toteż prawa te mogą być tylko przybliżone”, a potem to uzasadnił „dlatego, że w procesie tym uczestniczy ogromna liczba cząsteczek” […] „Względna niedokładność praw fizyki i chemii fizycznej wynosi l/y/TT, gdzie n oznacza liczbę cząsteczek biorących udział w wywołaniu, w określonym miejscu i czasie, zjawiska opisywanego przez prawo i sprawdzanego w określonym eksperymencie”.

    Fizycy podejmowali też wielokrotnie zabiegi pogodzenia twierdzeń rządzących mikro- i makroświatem. Jednak żadna z prób podejmowanych przez gigantów fizyki, w których cząstki elementarne traktowano jako drobiny materii nie została uwieńczona powodzeniem. Za to zatriumfowała obecnie jedna z najbardziej znanych  ̶  teoria supersymetrii. Zgodnie z jej podstawowymi zasadami następujące zapisy są prawdziwe:

a * b =  ̶  b * a,

a * a = 0 nawet jeśli a ≠ 0.

    A przecież nawet nie znający matematyki sprzedawca warzyw na bazarze w Kabulu wie, że to oczywista nieprawda. Nota bene, gdyby tak jak sugeruje to Karl Popper (1902-1994) tylko te teorie uważać za naukowe, które są obserwacyjnie falsyfikowalne to teoria superstrun nie byłaby teorią naukową!! Jednak zasady zasadami, a życie życiem – w końcu to naukowcy i ich autorytety decydują co jest prawdą, a nie jakieś wydumane zasady.

    Według innej teorii – superstrun zrodzonej w 1968 r. z pomysłu młodych fizyków Gabriele’a Veneziano (ur. 1942) i Mahiko Suzuki, najbardziej obecnie popularnej teorii unifikacji mikro- i makroświata (według fizyka, noblisty (1979 r.), Stevena Weinberga (ur. 1933 r.), Żyda: „teoria strun to obecnie jedyna kandydatka na teorię ostateczną”), materii w potocznym rozumieniu właściwie nie ma, materia jest tylko jednym z dźwięków tworzonych przez wibrujące struny; każda cząstka to inne drganie, najmniejszym z nich jest drganie tworzące grawiton (kwant grawitacji). Wszechświat jest jak symfonia!

    Po lekturze tych uwag nasuwają się w sposób naturalny następujące konkluzje:

a)    świat fizyczny istnieje w swoim konkretnym stanie tylko wtedy kiedy bierzemy w nim udział (przez samą swoją obecność wpływamy na wyniki pomiarów, nic nie istnieje niezależnie od naszej woli),

b)   rozumowanie (logika – dedukcja i  indukcja) nie jest procesem w jakikolwiek sposób związanym z porządkiem występującym w otoczeniu człowieka, bo jak widać porządek w domenie dużych obiektów jest zdecydowanie różny od porządku w domenie małych obiektów, a wynika wyłącznie z naszego aktualnego postrzegania otoczenia.

    Jeśli któregoś dnia z pudełka w którym są dwie kule wyjmiemy jedną z nich i stwierdzimy, że wewnątrz pozostały jeszcze cztery kule albo jeśli po raz (n+1) nie wzejdzie słońce ponad horyzont, nocą nie ukaże się naszym oczom rozgwieżdżone niebo wówczas zauważymy, że logika ma takie samo znaczenie jak dowolna dyscyplina sztuki czyli że zachwycamy się jej wytworami nie dostrzegając jednak w tym wypadku, że nie mają one żadnego znaczenia dla procesu poznawczego. Nie istnieje żaden naturalny porządek zjawisk, w każdym z obszarów może on być odmienny: jeśli z pudełka zawierającego dwie kule wyjmiemy jedną z nich to w zależności od właściwości badanego obszaru może w nim pozostać jedna, dwie, siedem lub dowolna inna liczba kul. Podobnie jest w sztuce – obrazy Michała Anioła (1475-1564) są tak samo prawdziwe jak Claude’a Moneta (1840-1926), Mauritsa Cornelisa Eschera (1898-1972), Salvadora Dali (1904-1989) czy Victora Vasarely’ego (1908-1997), choć artystyczna wrażliwość każdego z nich była zdecydowanie odmienna – jedną i tą samą rzecz każdy z nich postrzegał inaczej.   

3. Wpływ obserwatora i jego intencji na treść obserwacji

    Jednym z najsławniejszych filozofów, którzy byli przekonani, że w postrzeganym otaczającym świecie obserwator pełni rolę kluczową był Immanuel Kant (1724-1804). Według niego podmiot poznania (czyli człowiek) jest warunkiem przedmiotu poznania (czyli otoczenia człowieka), a o bycie czyli o rzeczywistości obiektywnej (noumenach) nie da się powiedzieć nic pewnego. Podobnie czas i przestrzeń są formami, w które zostają wtłoczone nasze wrażenia zmysłowe.

    Problem mierzalnego wpływu obserwatora na obserwowany przedmiot był w centrum zainteresowania wielu badaczy, w szczególności od początku XX wieku. Wpływu tego upatrywano w działaniu pola elektromagnetycznego – wśród pionierów badań nad wytwarzaniem pola elektromagnetycznego przez organizmy żywe był Harold Saxton Burr (1889-1973) profesor anatomii na Yale University. Upowszechnił stosowanie woltomierza do wykrywania elektromagnetycznych właściwości organizmów. Jego doświadczenia wykazały, że pleśnie, salamandry, żaby i ludzie wytwarzają pole energetyczne, a w przypadku salamandry występuje ono w kształcie dorosłego osobnika nawet w niezapłodnionym jaju.

    W podobnym kierunku szły badania Josepha Banksa Rhine’a (1895-1980), kierownika  laboratorium parapsychologii na Uniwersytecie Duke w Durham (Północna Karolina, USA), autora terminu ESP na oznaczenie percepcji pozazmysłowej (ang. extrasensory perception). Rhine przeprowadzając doświadczenia w ściśle kontrolowanych warunkach wykazał, że człowiek posiada zdolność przekazania innemu człowiekowi informacji zawartych na kartach lub potrafi zwiększyć szansę wyrzucenia konkretnej ilości oczek przy rzucaniu kostkami. Na początku lat siedemdziesiątych XX wieku Helmut Schmidt (ur. 1928) wówczas wykładowca wizytujący w University of British Columbia i wynalazca generatora liczb przypadkowych – RNG (ang. random number generator), działającego w oparciu o rozpad promieniotwórczy, w laboratoriach Boeinga w latach 1966-69 badał skuteczność oddziaływania ludzkich myśli na to urządzenie. Uczestnicy doświadczeń uzyskiwali wyniki od 1% do 2% wyższe od generowanych w sposób przypadkowy. W późniejszym okresie wyniki te zostały potwierdzone przez 75 innych laboratoriów na całym świecie. Kolejnym ważnym krokiem było wynalezienie przez Roberta G. Jahna generatora zdarzeń losowych – REG (ang. random event generator), który działał w oparciu o źródło szumu elektronicznego. Robert G. Jahn (ur. 1930) dziekan Wydziału Inżynierii i Nauk Stosowanych Uniwersytetu Princeton był autorem programu Badań nad Anomaliami Inżynieryjnymi znanego jak PEAR (ang. Princeton Engineering Anomalies Research)  i zgromadził największą bazę dotyczących wpływu intencji na procesy przypadkowe (2,5 mln prób w dwunastoletnim okresie). W wyniku ich analizy okazało się, że 52% wszystkich prób dało efekt zgodny z intencją, a niemal 2/3 z 91 uczestników odniosło sukces wpływając na maszyny w sposób w jaki chcieli.

 4. Wpływ innych ludzi na nasze własne przekonania czyli gry społeczne

    Zastanów się przez chwilę jakie jest naturalne otoczenie człowieka? Jeśli sądzisz, że jest nim ogród w którym teraz przebywasz lub ściany pokoju w którym wygodnie leżysz oddając się rozkoszom lektury albo las i rzeka gdzie czas od czasu lubisz odpoczywać to jesteś w błędzie. Najważniejszym Twoim otoczeniem, otoczeniem każdego z nas, są inni ludzie. Wszystko cokolwiek cię otacza odbierasz przez pryzmat innych ludzi. To ich zachowanie, ich emocje i ich myśli stanowią o tym jak się zachowujesz, w jaki sposób uaktywniają się twoje emocje i jaka jest treść twoich własnych refleksji o otoczeniu i tobie samym.

    Codziennie podejmujesz jakieś decyzje: jak się ubrać, do kogo rano się uśmiechnąć, z kim serdecznie powitać, a wobec kogo utrzymać dystans, z kim się umówić na kawę, piwo albo obiad, jaka będzie zawartość poszczególnych posiłków, z kim porozmawiać przez telefon, jaki film obejrzeć w wieczornym TV … Niekiedy nasze decyzje są ważniejsze: na kogo głosować w wyborach, z kim pójść do łóżka, kogo poślubić i mieć z nim dzieci, jaki kierunek studiować i jaki potem wykonywać zawód, jaką wyznawać religię … Przeciętny Amerykanin lub Amerykanka obejrzy w swoim życiu ponad siedem milionów reklam skłaniających do dokonania określonych wyborów. Na te nasze wybory największy wpływ wywierają działania, emocje i myśli innych ludzi – ważna jest nie wartość określonego przekazu, ale kto i w jaki sposób przekazał nam określone treści. Jesteśmy bowiem potomkami emocjonalnego Kromaniończyka, a nie racjonalnego Neandertalczyka (Neandertalczyk miał znacząco większą puszkę mózgową w stosunku do puszki mózgowej człowieka współczesnego – Neandertalczyk: od 1370 do 1600cm3, człowiek współczesny od 1490 do 1500 cm³).

    Jednym z najważniejszych mechanizmów wpływu innych ludzi na nasze zachowania jest konformizm – zmiana zachowania lub opinii danej osoby spowodowana rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi. Liczne doświadczenia wykazały, że jeśli wszyscy członkowie grupy z przekonaniem wyrażają oczywistą bzdurę (np. że krew człowieka jest niebieska) to i my sami, jako członkowie tej grupy,  wyrazimy takową opinię, a nawet będziemy gotowi prezentować ją na zewnątrz grupy i bronić jej przed atakami osób mających odmienne przekonania; co ważne, prezentowana w ten sposób nasza postawa będzie odpowiadać naszym głębokim, wewnętrznym, najprawdziwszym przekonaniom. Naukowcy doświadczalni wyróżniają różne mechanizmy adaptacji przez jednostkę przekonań grupy (uleganie – kiedy postępujemy w określony sposób dla uzyskania nagrody lub uniknięcia kary, nawet jeśli pierwotnie deklarujemy odmienne postawy, identyfikacja – kiedy chcemy upodobnić się do innych, niekiedy wyeksponowanych, członków społeczności, czy internalizacja – kiedy dominuje w nas chęć posiadania racji niemal za wszelką cenę).

    Jednocześnie „jesteśmy najokrutniejszym i najbardziej bezlitosnym gatunkiem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi; i chociaż możemy wzdrygać się z odrazy, gdy czytamy w gazecie lub w dziale historycznym o okrucieństwach, jakich ludzie dopuszczają się wobec ludzi, to w głębi duszy wiemy, że każdy z nas żywi w sobie te same dzikie impulsy, które prowadzą do morderstwa, tortur i wojny”. Jahwe nakazał nam, swojemu ludowi wybranemu „Niech bojaźń i lęk wobec was odczuwają wszystkie zwierzęta ziemi” Rdz.9,2.  Nagradzamy zwycięzców i odwracamy się od pokonanych, nie uczymy naszych dzieci kochać wiedzy – uczymy je by starały się o dobre stopnie. Najważniejszym miernikiem wartości człowieka jest zwycięstwo: „Zwycięstwo nie jest rzeczą najważniejszą, ono jest wszystkim”. Badania wskazują, że współzawodnictwo, przeniesione w ostatnich dziesięcioleciach na areny sportowe, zamiast kanalizować i niwelować poziom społecznej agresji dodatkowo go potęguje.

    Nauka tworzona przez człowieka charakteryzuje się dualizmem wynikającym z tych dwóch cech: primo – priorytet autorów a nie treści teorii, „prawdziwe” są w całości teorie „zwycięskie”, secundo – mechanizm konformizmu wymusza powszechne przyjęcie „zwycięskich” teorii przez społeczność naukowców. My nie dociekamy prawdy, my – prowadzimy społeczne gry, w  których nauka jest tylko jednym z obszarów na których rozgrywamy bitwy o dominację nad innymi. A ponieważ wytworem cywilizacji człowieka są maszyny więc konstruktor robotów na Uniwersytecie Carnegie Mellon Hans Moravec (ur. 1948) konsekwentnie kontynuuje tę myśl: „Nauka jest jedynie produktem ubocznym wiecznego współzawodnictwa między inteligentnymi rozwijającymi się maszynami”.

    Monopol na „prawdziwe” teorie naukowe ma niewielka grupa zachodnich, głównie amerykańskich, centrów naukowych tzw. wspólnoty akademickie. Naukowcy związani z nimi odgrywają pierwszoplanową rolę we wszystkich dziedzinach nauki, poczynając od fizyki, chemii czy genetyki wymagających poważnych nakładów finansowych i znacznego zaawansowania technologicznego, aż do etyki, historii, filozofii, religioznawstwa czy nawet ekonomii, w których wystarcza przysłowiowa kartka papieru i ołówek. Teorie autorów związanych z najbardziej znanymi ośrodkami akademickimi Zachodu są jak samosprawdzająca się przepowiednia – ich autorzy są najczęściej cytowani, sponsorowani, nagradzani i cieszą się społecznym prestiżem należnym elicie posiadającej monopol na wiedzę obiektywną. Tym sposobem polityczna i gospodarcza dominacja Zachodu przekłada się na jego przewodnictwo kulturowe, zarówno w sztuce (malarstwo, rzeźba, muzyka etc) jak i w każdym obszarze nauki (przyrodnicze i humanistyczne) i filozofii (teoria poznania, etyka, logika, semiotyka etc)

    Czy są jakiekolwiek merytoryczne przesłanki aby w dziedzinach naukowych niewymagających znacznych nakładów finansowych i zaawansowanych technologii odnosili sukcesy wyłącznie naukowcy sławnych ośrodków Zachodnich? Logicznie rzecz biorąc, takich przesłanek nie ma. Jednak jak zauważył to już w latach 30-tych ubiegłego wieku osławiony minister propagandy III Rzeszy – nawet największa brednia odpowiednio często powtarzana staje się obowiązującą prawdą. I taki sam mechanizm obowiązuje w wielu współczesnych dyscyplinach naukowych.

    Teorie naukowe są takim samym towarem jak płatki śniadaniowe, podpaski, sukienki czy kremy przeciwko zmarszczkom – im więcej włożymy środków w ich promocję tym większe prawdopodobieństwo ich sukcesu rynkowego. Nie ma teorii bardziej lub mniej prawdziwych, są jedynie bardziej lub mniej akceptowalne w danym miejscu i czasie. Ostatecznie, teorie naukowe weryfikowane są przez ludzi i pokrętności ich wyobraźni, a nie przez jakiekolwiek obiektywne czynniki. O sukcesie teorii naukowej w znacznie większym stopniu decyduje jej „marka” (prestiż ośrodka naukowego, w którym się narodziła), ukształtowane kanały dystrybucji (akceptacja środowiska naukowego i środków przekazu, w tym prasy), znormalizowany zbyt (wykształtowane elity społecznych odbiorców, którzy akceptują każdą wiedzę ze „sprawdzonego” źródła) aniżeli rzeczywista wartość naukowej teorii.