Przewrót kopernikański, cz. 2

.

IX.   Życzliwość Kościoła była tym bardziej cenna, że teoria Kopernika była jakościowo gorsza od teorii geocentrycznej Ptolemeusza

.

    Teoria heliocentryczna Kopernika była znana w Europie na długo wcześniej zanim opublikował on swoje główne dzieło (1543 r.). Świadczy o tym zarówno cykl wykładów wygłoszonych przez Widmannstettera w 1533 r. dla Klemensa VIII i grona kardynałów, jak i wypowiedzi m.in. Lutra (1539 r.) i Melanchtona (1541 r.). Nie wzbudzała jednak wrogich reakcji hierarchii kościelnej ani środowisk akademickich. Była jednak więcej ciekawostką naukową niż realnym instrumentem astronoma. Kopernik wprowadził większą aniżeli Ptolemeusz liczbę epicykli, a ponadto obliczenia przewidywań położenia ciał niebieskich wykonane na jej podstawie w większym stopniu odbiegały od rzeczywistości aniżeli w teorii geocentrycznej. Gdyby zatem za kryterium prawdziwości przyjąć przydatność teorii Kopernik zdecydowanie przegrałby z Ptolemeuszem. Jego teoria zdawała się także przeczyć zdrowemu rozsądkowi, bo nikt zdroworozsądkowo myślący nie był skłonny zaakceptować ruchu wirowego i obrotowego Ziemi. Pomimo to była wykładana na wielu uniwersytetach ówczesnej Europy m.in. w Grazu i Salamance.

   Najbardziej wpływowy astronom swojego pokolenia, rektor Uniwersytetu w Wittenberdze, Erasmus Reinhold (1511-1553) w oparciu o obliczenia Kopernika sporządził w 1551 r. tzw. tablice pruteńskie (Tabulae Prutenicae), które następnie zostały wykorzystane w 1582 r. przez papieża Grzegorza XIII (1572-1585) dla zreformowania kalendarza – zastąpił kalendarz „juliański” nowym kalendarzem „gregoriańskim”, który obowiązuje po dzień dzisiejszy.

    Ale wielu współczesnych uważało teorię heliocentryczną, w której Ziemia wykonywała ruch obrotowy i wirowy, za oczywisty nonsens. Zresztą, sam Kopernik pisał do papieża prosząc go o przyjęcie dedykacji  „[…] skąd mi to przyszło do głowy, że wbrew przyjętemu zdaniu matematyków i niemal wbrew powszechnemu przekonaniu miałem odwagę wyobrazić sobie jakiś ruch Ziemi”, a po druku pierwszych stu arkuszy De revolutionibus napisał: „lęk przed szyderstwem, którego musiałem się obawiać […] skłonił mnie niemal do tego, żeby powziętych co do niniejszego dzieła zamiarów całkowicie zaniechać”. Bo właściwie dlaczego, jeśli Ziemia wiruje, kamień wyrzucony pionowo w górę spada w tym samym miejscu z którego został wyrzucony? Każdy punkt na równiku pokonuje w ciągu sekundy około 500 m, a zatem podrzucony kamień powinien spaść kilkaset metrów dalej – nikt nie potrafił sensownie wytłumaczyć dlaczego tak się nie dzieje. Początkowo trudno było nawet znaleźć takich, którzy wyrazili by dla teorii heliocentrycznej swoje wstrzemięźliwe poparcie. W każdym razie do znanych kontestatorów należeli m.in. wspomniany już autor najstarszego życiorysu Kopernika Bernardino Baldi i wybitny astronom profesor Uniwersytetu Padewskiego Giovanni Antonio Magini (1555-1617).

  Odkrycie w 1605 r. przez Johannesa Keplera (1571-1630), protestanta skłóconego nawet z własnym środowiskiem, że „wszystkie planety poruszają się po elipsach, ze Słońcem w jednym z ognisk” (Astronomia Nova, tzw. I prawo Keplera) podniosło nieco wartość użytkową teorii heliocentrycznej. Prace Keplera zostały zaakceptowane dopiero kiedy Żyd Isaac Newton (1643-1727) opublikował w 1687 r. prawo powszechnego ciążenia (Philosophiae naturalis principia mathematica). Po około 180 latach od pierwszych publikacji teorii heliocentrycznej (Commentariolus, 1509/1513) zaistniały przesłanki do przyjęcia jej przez środowiska naukowe.

    Jednak dopiero w 1728 r. powstał pierwszy naukowy dowód na słuszność teorii Kopernika. Dostarczył go angielski astronom królewski James Bradley (1693-1762) obserwując aberrację światła  (wyniki opublikował w styczniu 1729 r.).

.

X.    Kopernik był człowiekiem pokornym, bojaźliwym i oddanym Kościołowi

  Za przyczyną wuja, Lucasa von Watzenrode Mikołaj Kopernik został w 1497 r. panem kapitulnym kapituły warmińskiej, przebywał wówczas na studiach w Bolonii. Nie porzucił ich jednak, aby odbyć obowiązkową roczną rezydencję, lecz kontynuował studia będąc utrzymywanym przez wuja. Wuj wynegocjował dla niego w tym czasie, że po dalszym roku pomimo nie odbycia przez Kopernika rezydencji, otrzyma on przysługującą kanonikom warmińskim prebendę tj. przynależne dochody, na które składały się: trzydzieści i dwadzieścia grzywien na św. Marcina, różne premie i dodatki, możliwość kupna dwóch kanonicznych kurii, możliwość nieodpłatnego otrzymania folwarku. Kanonikat warmiński objął zatem Kopernik zaocznie studiując w tym czasie w Bolonii, a 7. lutego 1499 r., również zaocznie, otrzymał folwark. Wprawdzie 28. lipca 1501 r. stawił się wraz z bratem Andrzejem przed kapitułą, złożył przysięgę i odbył instalację, ale wkrótce za zgodą kapituły wyjechał na kolejne dwa lata studiować medycynę w Padwie. Ostatecznie (31.05.1503 r.) uzyskał dyplom doktora – choć lekarzem przednim nie został, a równolegle zdobył doktorat prawa kanonicznego w Ferrarze. Wuj biskup „załatwił” Kopernikowi także kanonikat wrocławski – scholasterię u św. Krzyża, tradycyjnie należącą do Watzenrodów. Biskup, u którego potrawy serwowano w szczerozłotych naczyniach, był zresztą bardzo zamożnym człowiekiem – jego roczne dochody wynosiły 15-16 tysięcy grzywien, podczas kiedy – dla porównania -  podatek od każdego łanu w całej Koronie był zaledwie dwukrotnie wyższy.  Mikołaj Kopernik aż do trzydziestego siódmego roku życia służył pokornie w biskupim orszaku, otrzymując za to mniej niż przeciętne wynagrodzenie.

  Od 1510 r. Kopernik żył w korporacji kanoników kapituły zajmując w niej poślednie ósme miejsce na szesnaście (do końca życia awansował o trzy miejsca). Nie wolno mu było nigdy, za wyjątkiem kiedy uzyskał na to specjalną zgodę kapituły, tracić kontaktu słuchowego z wieżą dzwonniczą. Na każde uderzenie dzwonów zobowiązany był meldować się w kapitularzu. Aż do sześćdziesiątego piątego roku życia zawsze brał udział w obradach kapituły i uczestniczył w nich do końca. W okresie 32 lat swojej aktywności w kapitule 26 lat rok po roku piastował rozmaite urzędy, które często odrywały go od miejsca zamieszkania i zmuszały do podróży. Jeszcze w 1538 r. mając sześćdziesiąt pięć lat był nadzorcą testamentów kapituły dbając równocześnie o uzbrojenie warowni fromborskiej, a rok później pełnił urząd posła.

  Życie codzienne kanoników kapituły regulowały bardzo szczegółowe statuty. Obowiązki kanoników powiązane były z systemem opłat za wykonane czynności, które miały wpływ na wysokość ich dochodów osobistych. Obok dochodów wypłacanych w gotówce, każdy z kanoników miał do dyspozycji 4 łany ziemi, którą uprawiał za pomocą służby, lub wydzierżawiał. Dochody osobiste kanoników powiększały dziesięciny. Ze statutu nadanego przez biskupa Anzelma kanonik rezydujący przy katedrze otrzymywał dziesięcinę z 20 łanów, a kanonik przebywający poza terenem diecezji z 10 łanów. Dziesięciny dla prałatów kapitulnych były większe. W porównaniu do dochodów przeciętnego proboszcza z terenu diecezji warmińskie dochody kanonika katedralnego były kilkakrotnie wyższe. Na dochody kapituły składały się wpływy ze świadczeń lennych z terytorium przyznanego kapitule, dziesięcin oraz z jej majątków ziemskich i młynów.

   Spośród kanoników wybierano administratorów kapitulnych, którzy obsadzali urzędników w zamkach i magistratach miast podległych kapitule. Takim administratorem kapitulnym w komornictwie olsztyńskim był okresowo Mikołaj Kopernik – urzędował wówczas na zamku w Olsztynie i tam w spokoju prowadził swoje astronomiczne obserwacje. Nominacje urzędników wyższej rangi wójta i ekonoma kapitulnego oraz burgrabiów (starostów) w zamkach kapitulnych ustalała cała kapituła.

    W dobrach kapituły warmińskiej znajdowało się sto dwadzieścia wsi i 3650 łanów ziemi (łan liczył niespełna 17 hektarów czyli łącznie około 62 tys. ha), średnie gospodarstwo liczyło 2,5 łanu. Z każdego łanu czynszowi chłopi płacili mniej więcej grzywnę rocznego czynszu, a oprócz tego zobowiązani byli za prawo użytkowania pracować kilka dni w tygodniu na pańskim polu, składać daninę w naturze, płacili na rzecz Kościoła dziesięcinę, świadczyli na rzecz proboszcza, a także płacili podatki stałe i nadzwyczajne na rzecz państwa. Obciążenia chłopów były więc pokaźne, więc powszechne były ich ucieczki, szczególnie do miast.

    Mikołaj Kopernik, w odróżnieniu od swojego starszego brata Andrzeja, był człowiekiem nieśmiałym    i bojaźliwym, nie miał zmysłu praktycznego do handlu, uprawy roli czy hodowli – dom kupiony w części za spadek po wuju biskupie stracił w kilka lat potem. Był także uważany za oddanego sprawom Kościoła, w 1537 r. był jednym z czterech kandydatów na objęcie biskupstwa warmińskiego, choć sam nie był tym specjalnie zainteresowany. Ostatecznie z poparciem króla polskiego biskupstwo warmińskie otrzymał Jan Dantyszek, członek Towarzystwa ożarców i opilców (łac. bibones et comedones) na dworze Zygmunta Starego, znany z tego, że „spijał obficie z kielicha uciech światowych, który przeżył w gronie przyjaciół niejedną wesołą chwilę wśród biesiad i pijatyk”, a sam o sobie mówił: „kosztowałem dziewic wszystkich krajów”. Według jednego z jego biografów: „W jego typie była kobieta złotowłosa, o śnieżnobiałej karnacji, rumianych policzkach i purpurowych wargach, o pełnych blasku, wyrazistych oczach”.

    Ten sam Dantyszek, który miał wiele uznania dla Kopernika astronoma, wydał  w 1538 r. Kopernikowi kanonikowi „pobożne polecenie i ojcowskie napomnienie” odprawienia jego gospodyni, mężatki Anny Schilling, prawdopodobnie żony lub synowej Macieja Schillinga, zarządzającego toruńską, a później gdańską mennicą, jednego z najświetniejszych artystów medalierów epoki renesansu. Kopernik zatrudnił ją około roku 1530, kiedy on miał już lat 57, a ona była w wieku lat około trzydziestu. Na wezwanie Dantyszka Kopernik odprawił ją niezwłocznie (w okresie około jednego miesiąca), a ona „odesłała swoje rzeczy do Gdańska” (sama jednak pozostała we Fromborku, którego polska nazwa brzmiała nomen omen Kobietogród). Kopernik nie omieszkał też nie pytany napisać o odprawieniu Anny do biskupa: „Spełniłem już to czego nie powinienem był ani nie mogłem zaniedbać i mam nadzieję, że uczyniłem przez to zadość upomnieniom Waszej Przewielebności […] Polecam się na koniec Waszej Przewielebności w mym całkowitym posłuszeństwie”. Po odprawieniu „kucharki”, ale w dalszym ciągu podejrzewany o tajemne z nią kontakty, w rozmowie z wysłannikiem Dantyszka „zapewnił, że nigdy jej nie przyjmie w swoim domu, ani nie przedsięweźmie niczego więcej w tej sprawie”. Przypuszcza się, że Anna jednak nie była mu obojętna i wiele go to rozstanie kosztowało. Poświęcił zatem Kopernik własne uczucia byle tylko uniknąć zatargów z Kościołem. Warto dodać, że utrzymywanie stosunków z kobietami nie było wśród kanoników czymś wyjątkowym, Kopernik wydaje się być w tym przypadku nadgorliwym, co zresztą wkrótce zostało mu wynagrodzone, bowiem dla swojego krewniaka po kądzieli Rafała Konopackiego otrzymał – za zgodą biskupa – kanonikat po zmarłym Feliksie Reichu.

    Annę Schilling po śmierci Kopernika zaczęto ponownie widywać we Fromborku. Wzbudzała duży niepokój wśród panów kapituły. I wówczas z polecenia biskupa wygnano ją z Fromborka powtórnie.

.

XI.    Kopernik nie miał szczęścia do zwolenników

    25-letni matematyk z Wittenbergi Jerzy Joachim Retyk odwiedził 66-letniego Kopernika we Fromborku i „ta jedna chwila musiała być najdonioślejsza w całym życiu Retyka […] niektórzy badacze sądzą, że bez wizyty Retyka poznanie teorii heliocentrycznej odwlekłoby się o całe stulecie” (Karl Heinz Burmeister). Między niemieckim protestantem a polskim katolikiem zawiązała się relacja „uczeń” – „Pan Nauczyciel”, co nie może dziwić jako, że średnia życia ówczesnych kanoników wynosiła 62 lata – był więc już Kopernik sędziwym kanonikiem.

.

XII.  Kłótliwy Galileusz wszedł w spór z teologami, którego rykoszetem trafiony został przypadkowo Kopernik

  Pizańczyk Galileusz (1564-1642) należał do najsławniejszych astronomów końca XVI i początku XVII wieku, choć nie ukończył studiów, ani nie otrzymał uniwersyteckiego dyplomu. Nie miał szacunku dla starożytnych autorytetów czym zrażał sobie współczesnych, niepohamowany charakter odziedziczył prawdopodobnie po ojcu. Galileusz ani nie wynalazł lunety, ani nie był jedynym badaczem, który w tym czasie użył lunety do obserwacji astronomicznych. Bardzo polemicznie i efektownie wdawał się w spory ze współczesnymi odwołując się do myśli św. Augustyna i wczesnych Ojców Kościoła by kwestionować dogmatyczne argumenty teologów potrydenckich. Za to w przekazie dla potomnych wykreowanym przez Ernsta Macha utrwalił się jako ten, który przekonywał współczesnych, że źródłem wiedzy o świecie nie mogą być pisma uznanych autorytetów lecz wyłącznie obserwacja i doświadczenie. Jakie są zatem granice przeinaczania historii?

   Początkowo hojnie obsypywano Galileusza honorami, także „Wieczne Miasto nie pozostawało w tyle, istniało bowiem wówczas w Rzymie środowisko bardzo życzliwie nastawione do nauk przyrodniczych”. Ale sławie Galileusza bynajmniej nie ustępowała swarliwość oraz zamiłowanie do kłótni i prowokacji. To nie treść poglądów zadecydowała o losie Galileusza, ale sposób ich wyrażania. Poza tym do dziś aktualne pozostaje stwierdzenie, że „cokolwiek Galileusz sądził na prawie każdy temat – stanowi przedmiot nieustannych kontrowersji”. Ojciec Christoph Grinberger, kierownik katedry astronomii w Collegio Romano zauważał: „Gdyby Galileusz wiedział jak zachować przychylność ojców tego Kolegium to żyłby w sławie i chwale, nie zdarzyłyby mu się żadne nieszczęścia i mógłby pisać o wszystkim, także o ruchu Ziemi”, „Ale zniszczył się sam, będąc zaślepiony swym geniuszem i pogardzając innymi; nic więc dziwnego, że wszyscy obmyślają jakby go skrzywdzić” dopełniał jezuicki astronom z Collegio Romano Orazio Grassi.

   Galileusz długo mógł liczyć na poparcie zaprzyjaźnionego papieża Urbana VIII  (1623-1644), dopóki i jego nie ośmieszył w swoim Dialogu o dwóch najważniejszych układach świata. 12 kwietnia 1633 roku rozpoczął się przeciwko niemu proces. Na podstawie zachowanych dokumentów można wnosić, że komisarz generalny Świętego Officjum oskarżył Galileusza o występowanie przeciwko dogmatowi Eucharystii ogłoszonemu na soborze trydenckim w 1551 r. (sesja 13, kanon 2). Takie oskarżenie było bardzo poważnym i musiałoby skończyć się skazaniem go na śmierć! Dodatkowo w swoich rozważaniach teologicznych (List do Wielkiej Księżnej Krystyny, 1635 r.) przedstawiając argumenty w formie polemicznej i nacechowanej zawziętością trafił na przeciwników, których wpływy sięgały szczytów władzy. Kara wydawała się być przykładna i nieuchronna.

    Jedynym ratunkiem dla Galileusza było skierowanie procesu, na życzenie papieża Urbana VIII, na zarzut popierania kopernikanizmu. Za to groziła znacznie mniejsza kara! Idee Kopernika stały się bardzo zręcznym wyjściem z sytuacji zarzutu herezji wobec Galileusza za który należałoby go skazać na śmierć (podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Giordana Bruno, ale z mniej udanym zakończeniem). Teoria kopernikańska posłużyła zatem za zręczny kamuflaż dla ochrony starca przed niechybną śmiercią! Swoją drogą, „jedyny dowód jaki podał na istnienie ruchu Ziemi, to znaczy przypływ i odpływ morza, nie był nic wart”.

  24 lutego 1616 Święte Oficjum zleciło kwalifikatorom wydanie opinii o dwóch głoszonych przez Galileusza tezach (były one podobne do założenia trzeciego i piątego względnie siódmego teorii Kopernika). Wydana opinia teologów była miażdżąca:Teza ta została jednogłośnie uznana za bezsensowną i absurdalną z punktu widzenia filozoficznego i formalnie heretycką  […] Jednogłośnie stwierdzono, że teza ta podlega tej samej cenzurze filozoficznej, z punktu zaś widzenia teologii, jest co najmniej błędem w wierze„). Dzień później „Jego Świątobliwość [Paweł V (1605-1621)]  nakazał Panu kardynałowi Bellarmino wezwać rzeczonego Galileo do siebie i upomnieć go, aby porzucił rzeczoną opinię; w przypadku odmowy posłuszeństwa, Komisarz ma mu nakazać, w obecności notariusza i świadków, aby powstrzymał się całkowicie od nauczania lub obrony tej opinii i doktryny, a nawet od dyskutowania jej; jeżeli nie zgodzi się on na to, należy go uwięzić„.  W następstwie tego wyroku dnia 5 marca 1616 r. Kongregacja Główna ogłosiła, że „doktryna pitagorejska – która jest fałszywa i całkowicie przeciwna Pismu Świętemu – o ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca [...] jest obecnie rozpowszechniana za granicą i akceptowania przez wielu [...] Święta Kongregacja rozporządziła, że „De revolutionibus orbium” rzeczonego Mikołaja Kopernika [...] mają być zawieszone dopóki nie zostaną poprawione„; zawieszone, rzecz jasna, zostały także wszelkie inne prace, które mówiły o ruchu Ziemi. Galileusza uprzedzono, że teoria Kopernika może być przedmiotem dyskusji wyłącznie jako hipoteza. Nastąpiło to dopiero 73 lata po śmierci Kopernika i pierwszej publikacji jego dzieła, w sytuacji kiedy było ono jak orzekła Komisja „akceptowane przez wielu”. Komisja papieska zwraca także uwagę, że idea heliocentryzmu znana jest od około 2000 lat (pitagorejczycy). Wymieniona w orzeczeniu lista czysto technicznych!!! poprawek została ogłoszona już w 1620 r., ale wprowadzono je zaledwie do niewielkiej części istniejących wówczas egzemplarzy książki. W 1753 r. papież Benedykt XIV (1740-1758) zniósł zakaz wydawania dzieł głoszących teorię heliocentryczną. Ostatecznie dzieło Kopernika zostało wykreślone z Indeksu dopiero w 1835 r

    Co się tyczy samego Galileusza to, odstąpiono od wymierzenia mu przewidzianej kary: „Postanowiliśmy zwolnić cię od tych kar pod warunkiem, że najpierw z całego serca wyrzekniesz się przytoczonych powyżej błędów i herezji, wyprzesz się wszelkich innych błędów i herezji przeciw Katolickiemu i Apostolskiemu Rzymskiemu Kościołowi, i odrzucisz je od siebie zgodnie z przedłożoną ci formułą”.  Galileusz, zresztą, w swoich zeznaniach najpierw twierdził, że w swoim Dialogu zamierzał obalić teorię Kopernika, a został niewłaściwie zrozumiany, a następnie zobowiązuje się ją obalić.

    Po kilku latach ponownie dała o sobie znać natura kłótnika i Galileusz niepomny na kościelny zakaz, w 1632 r. wydał „Dialog o dwóch najważniejszych układach świata – ptolemeuszowym i kopernikowym”, w którym przeciwników teorii Kopernika przedstawił jako prostaków, co potraktowano jako otwartą napaść na Kościół. W efekcie przez ostatnich dziewięć lat życia pozostawał w areszcie domowym. A po jego śmierci długo, ze względu na sprzeciw władz kościelnych, nie można mu było wystawić nagrobka. Symptomatyczne przy tym jest to, że w 1608 r. flamandzki matematyk Simon Stevin (1548-1620) wydał dzieło Weereltschrift, w którym uznawał wyższość systemu kopernikańskiego nad systemem ptolemejskim i nie spotkały go za to poważniejsze konsekwencje.

    Teoria heliocentryczna tzw. przewrót kopernikański w nauce nie była zatem oryginalna i od około dwóch tysięcy lat przed Kopernikiem zgłaszana była przez różnych autorów. Została instrumentalnie wykorzystana przez Kościół dla doraźnego uratowania Galileusza przed grożącą mu karą śmierci za herezję przeciwko dogmatowi Eucharystii. Teoria heliocentryczna nie zostałaby wykorzystana przez Kościół gdyby nie przykre cechy osobowe Galileusza i jego zatarg z teologami. Słowem zbieg okoliczności zadecydował o niezasłużonej sławie „przewrotu kopernikańskiego”. Z perspektywy czasu osobą najbardziej zaskoczoną nieoczekiwaną „karierą” tej teorii byłby zapewne sam kanonik Kopernik.

.

XIII.  W XVII wieku wyciągnięta ze starożytności teoria heliocentryczna stała się obowiązującym paradygmatem zapominając jednak o Koperniku  

   Okazało się, według Newtona, że teoria heliocentryczna liczyła sobie już wówczas niemal dwa i pół tysiąca lat. W opublikowanym pośmiertnie w 1728 r. „De mundi systemate liber” pisał, że [teorii heliocentrycznej] „nauczali w starożytności Filolaos, Arystarch z Samos, Plato, a przed nimi ów arcymądry król Rzymian Numa Pompiliusz [715 p.n.e. – 673 p.n.e.], który aby usymbolizować kształt wszechświata z ogniem słonecznym jako środkiem, kazał wznieść okrągłą świątynię na cześć Westy i postanowił, że w jej centrum będzie płonął wieczny ogień. Egipcjanie byli pierwszymi obserwatorami nieba i to od nich prawdopodobnie ten pomysł rozpowszechnił się wśród innych narodów. Gdyż w rzeczy samej od nich i od ludów ościennych przeszła do Greków, narodu bardziej rozmiłowanego w filologii niż w filozofii, cała najstarsza i najzdrowsza filozofia; także kult Westy ma coś wspólnego z duchem Egipcjan, którzy pod przykrywką świętych i hieroglificznych obrzędów, przedstawiali tajemnice przekraczające rozumienie gminu”. Newton nie wspomina ani jednym słowem o Koperniku, choć De revolutionibus poza Norymbergą (1543 r.), zostało jeszcze wydane w Bazylei (1566 r.) i Amsterdamie (1617 r.). Zresztą, rękopis De revolutionibus orbium celestium zabrany przez Retyka w 1541 r. do Norymbergi przeleżał w zapomnieniu w bibliotece hr. Nostica w Pradze aż do 1788 r.; szczegółowo został opisany dopiero w 1840 r. W Polsce, która określa Kopernika mianem jednego z trzech największych Polaków, jego dzieło wydano po raz pierwszy dopiero w 1854 r., tj. ponad 300 lat od pierwszej publikacji, a jego grób przy ołtarzu św. Ducha katedry fromborskiej odnaleziono dopiero po 467 latach po jego śmierci. Zresztą, dokładna data jego śmierci do dziś nie jest znana.

Podobnego zdania, że właściwym autorem teorii heliocentrycznej był Arystarch, byli także profesor uniwersytetu w Wittenberdze i bliski współpracownik Jerzego Joachima Retyka, Erazm Reinhold (1511-1553) oraz najbliższy współpracownik Martina Lutra, Filip Melanchton (1497-1560). Takiegoż samego zdania był autor najstarszego życiorysu Kopernika z roku 1588 Bernardino Baldi (1553-1617). Także zdaniem najwcześniejszych ikonografów Kopernika, Mikołaja Reusnera i Janusa Jacobusa Kopernik naśladował w swych teoriach Arystarcha. Gwoli sprawiedliwości należy zauważyć, że Mikołaj Kopernik istotnie znał idee Arystarcha zawarte w Arenarius Archimedesa. On sam zresztą o tym pisał: „I rzeczywiście, natrafiłem najpierw u Cycerona na wzmiankę, że Niketas sądził, iż Ziemia się porusza. Następnie znalazłem kilka dalszych nazwisk ludzi tego samego zapatrywania również u Plutarcha, którego słowa postanowiłem tutaj przytoczyć, aby je wszystkim udostępnić: »Według powszechnego mniemania Ziemia stoi w miejscu. Ale pitagorejczyk Filolaos sądzi, że ona krąży dookoła ognia po kole pochyłym podobnie jak Słońce i Księżyc. A Heraklejdes z Pontu i pitagorejczyk Ekfantos uznają wprawdzie, że Ziemia odbywa ruch, ale nie postępowy, lecz obrotowy na sposób obręczy koła od zachodu ku wschodowi wokół własnego środka.« Stąd zatem nabrawszy podniety, zacząłem i ja rozmyślać o ruchu Ziemi. A chociaż taka myśl robiła wrażenie niedorzeczności

    Także w dekrecie umieszczającym dzieło Kopernika na Indeksie Ksiąg Zakazanych wydanym 5 marca 1616 r. zwracano uwagę na nieoryginalność teorii kopernikańskiej: „Ponieważ doszło do wiadomości Świętej Kongregacji, że owa fałszywa i całkowicie sprzeczna z Biblią nauka Pitagorejczyków o ruchomej Ziemi i nieruchomym Słońcu, której naucza Mikołaj Kopernik w dziele De revolutionibus orbium coelestium oraz dziele Diego de Zúñiga w Im Job Commentaria jest rozpowszechniana i przez wielu przyjmowana […] przeto Kościół Katolicki, wymienione dzieło Mikołaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium oraz dzieło Diego de Zúñiga w Im Job Commentaria mają być zawieszone aż do chwili ich poprawienia”.

   Warto zauważyć, że z formalnego punktu widzenia system Kopernika nie był heliocentrycznym w dzisiejszym rozumieniu, ale heliostatycznym. Środki kołowych orbit planet nie znajdowały się w środku Słońca, tak jak to dziś przedstawiamy, lecz znajdowały się w różnych dość odległych przestrzenie punktach.

.

XIV.  Epilog

   Bez znajomości teorii Kopernika można zbudować komputer, telefon komórkowy, samochód, nowoczesną fabrykę, a nawet statek kosmiczny, więc jej wpływ na nasze życie codzienne jest stosunkowo niewielki. Pod tym względem teorie Newtona, Faradaya, Lavoisiera, Maxwella, Einsteina,  Heisenberga, Plancka i wielu, wielu innych wydają się znacznie bardziej doniosłe i użyteczne. Ponadto myśl Kopernika nie była ani oryginalna ani nie pozwalała trafnie prognozować położenia ciał niebieskich. A jednak to jemu przypisywano odkrycie grawitacji i jego przyjęto nazywać autorem największego przewrotu w historii nauki, dlaczego?

    Kościół okrzyknięto wrogiem nauki i taka etykieta przylgnęła do niego na stałe, bo jego pozycja od końca średniowiecza systematycznie słaba, a jak wiadomo „na pochyłe drzewo i koza wejdzie”. Do licznych późniejszych grzechów, które hamowały przemiany socjalne uprzemysławiających się społeczeństw dopisano i ten z teorią Kopernika. A nawet powiela się twierdzenie jakoby, o zgrozo, apostata, eks-dominikanin Giordano Bruno spalony został za głoszenie teorii heliocentrycznej, choć w rzeczywistości wyrok zapadł na podstawie ośmiu zarzutów, z których tylko jeden dotyczył ruchu Ziemi, a pozostałe siedem zarzutów miało charakter teologiczny. A w przypadku Galileusza teoria Kopernika wybawiła go od niechybnej śmierci.

   Teoria Kopernika została nazwana największym przełomem naukowym ostatnich dwóch tysięcy lat, pomimo że Kopernik zachował nienaruszoną arystotelesowsko-ptolemejską strukturę świata, nie odrzucił krystalicznych sfer, podkreślał nieruchomość słońca w centrum wszechświata i sfery gwiazd stałych na jego obwodzie. Wszechświat Kopernika był olbrzymią banią kulistą, otoczoną sklepieniem gwiazd stałych, układem koncentrycznych sfer kulistych unoszących kuliste planety i Ziemię, i w swej konstrukcji niewiele odbiegał od wyobrażeń swojej epoki. Dla wyjaśnienia ruchów ciał niebieskich posłużył się ruchem wirowym i obrotowym Ziemi, siedmioma sferami planetarnymi i ósmą sferą gwiazd stałych, poza którą jest już tylko „coelum empireum, habitaculum Dei et omnium electorum”. Nie potrafił także wyjaśnić dlaczego, skoro Ziemia wiruje,  przedmioty wyrzucone w górę spadają na to samo miejsce (a powinny mieć wychylenie na zachód!). Idee kopernikańskie nie były bardziej zgodne z obserwowanym ruchem ciał niebieskich, znacznie bardziej precyzyjny był w tym względzie system geocentryczny przypisywany Ptolemeuszowi (także zresztą niesłusznie, bo rzeczywistym jego autorem był Hipparch).