Credo

    Logika jest sposobem na porządkowanie otoczenia.  Nie ma jednak jednej logiki uniwersalnej, która obowiązywałaby w każdym dowolnym układzie odniesienia. W jednym układzie 2+2=4, w innym 2+2=7, a w jeszcze innym 2+2=3 (opisałem to w tekście „Rozumowanie jako system operacyjny”).

    Prawa logiki wynikają z obserwacji zjawisk zewnętrznych. W fizyce porządek makroświata, w którym żyjemy, jest zdecydowanie różny od porządku mikroświata cząstek elementarnych. W tym drugim świecie jeden i ten sam obiekt może na przykład być w kilku miejscach jednocześnie i wykonywać przy tym różne czynności. Może także coś powstawać z niczego. Obiekty mogą się kontaktować w sposób natychmiastowy nawet gdyby znajdowały się na przeciwległych końcach wszechświata. Nie można jednak w mikroświecie zmierzyć jednocześnie położenia i prędkości obiektu. Inna logika opisuje mikroświat, a inna makroświat. Wyniki tych samych działań na liczbach w tych dwóch światach są różne, a nawet liczby mają inne znaczenie i inne są definicje działań na nich.

    Kiedy człowiek umiera kończy się makroświat. W zasadzie nie wiemy czy z tą chwilą zaczyna się jakiś inny świat. Jakkolwiek relacje ludzi, którzy przeżyli własną śmierć kliniczną są niemal wszystkie w treści podobne do siebie to jednak nie wiemy czy jest to początek nowego świata czy jest to tylko efekt umierania naszego mózgu, konwulsja. Rozdzielenie ewentualnej nowej rzeczywistości od subiektywnych majaczeń jest w tym przypadku niemożliwe.

    Czy za granicą śmierci jest jakiś realny inny świat na podobieństwo tego, w którym żyjemy? Jaki obowiązuje w nim porządek logiczny? Jeśli byłoby to proste przeniesienie naszej rzeczywistości do innego układu odniesienia to zapewne wiedzielibyśmy już o tym – niejeden z umarłych w takiej czy innej formie przekazał by nam relację o tym co jest po tej drugiej stronie. A jednak nikt „stamtąd” nie wrócił, o ile w ogóle jest jakiekolwiek „stamtąd”. Śmierć definitywnie kończy coś do czego nie ma powrotu i być może zaczyna coś innego co w żaden sposób nie przystaje do stanu, który określamy jako rzeczywistość. Te dwa światy, przed i po śmierci, nie mają ze sobą żadnych punktów wspólnych.

    Czy zatem nie wiedząc co następuje po śmierci można w jakikolwiek sposób orzekać o tym czym jest życie człowieka? Czy z obserwacji niewielkiego fragmentu, jakim może być życie doczesne, można wnioskować o całości? Wydaje się to nieuprawnione, wydaje się to nadużyciem. Ale z drugiej strony nauka, religia czy sztuka są takimi dziedzinami ludzkiej wiedzy, w których między nielicznym obserwowanymi zjawiskami i obiektami wyimaginowaliśmy sobie nieskończenie wiele niewidzialnych nitek powiązań. Pojęcia abstrakcyjne czy prawa naukowe to nic innego jak nasze imaginacje, które stale podlegają procesom zmian.

    Gdyby chcieć rozciągnąć nasze dotychczasowe doczesne doświadczenia na to co spotka nas po fizycznej śmierci i czego być może doświadczaliśmy przed naszymi fizycznymi narodzinami to można by to podsumować w sposób, który opisałem poniżej.

 ■ Tu i teraz jest nieskończenie wiele równoległych światów z różnymi rzeczywistościami i różnymi historiami. Każdy z nas ma w głowie taki świat. Każdy ze światów podąża inną ścieżką i wysnuwa inną przyszłość. Taką, którą każdy z nas wymyśla dla siebie. Życie przyszłe każdego z nas, bądź jego brak, rodzi się tu i teraz w naszych głowach. W każdej głowie inny powstaje los, w każdej głowie jednakowo prawdziwy.

 Nie ma ani jednej rzeczywistości, w której żyjemy, ani jednego Boga, ani jednego Sądu Ostatecznego. Nie ma nic, poza tym co stwarza nasza wyobraźnia. U każdego z nas inna. Ale u każdego z nas podobna przynależnością do gatunku homo sapiens i kręgu kulturowego, w którym wyrośliśmy. My nie jesteśmy biernymi mieszkańcami obiektywnego, świata, ale my go tworzymy. Podstawową własnością tego świata jest to, że nie istnieje on bez podmiotu obserwującego. Innymi słowy jeśli podmiot obserwujący umrze to i świat przestanie istnieć.

 ■ Śmierć to tylko zmiana dekoracji. Wraz z nią stracą znaczenie wszystkie terminy, które wyrażaliśmy naszą mową. Stracimy naszą powłokę materialną, nasze hormony i wynikające z nich emocje, nasze nazwiska i imiona, nasze przeżycia i historię z nimi związaną, bliskich nam ludzi, których darzyliśmy miłością bądź niechęcią,  oraz drobiazgi i miejsca, które pobudzały naszą wyobraźnię. Straci znaczenie historia naszego życia. Czyli z tego świata nie zostanie NIC. Poza tym co każdy z nas za swojego życia na ziemi wykuł w wyobraźni jako swoje przeznaczenie.

 Tu na ziemi wszystko ci wolno i tak jak wymyślisz swoją przyszłość tak ona się potoczy. Najpierw twoja przyszłość dzieje się ona tu na ziemi, a potem przeciągniesz ją ze sobą za granicę fizyczności.  Uczestniczysz w rzeczywistości, którą wymyślasz. Budujesz siebie i budujesz świat, który cię otacza. Nawet jeśli umrze ten świat to ty zostaniesz, tyle że w innych dekoracjach.